Reprezentant Hiszpanii wywalczył rzut karny w końcówce pierwszej połowy meczu z Celta Vigo i w 40. minucie dał Barcelonie prowadzenie 1:0. Jednak po udanym wykonaniu jedenastki, zamiast świętować z kolegami z drużyny, natychmiast dał znak ławce rezerwowych, że będzie musiał zejść z boiska. Po krótkiej opiece medycznej na boisku udał się do szatni, trzymając się za lewe ścięgno udowe.
"Musimy poczekać. Musimy sprawdzić, co to jest. Coś się stało. On to poczuł. Po strzeleniu gola nie opuściłby boiska bez powodu" – powiedział tuż po meczu trener Hansi Flick.
Jego obawy o utratę kluczowego zawodnika na koniec ligi potwierdziły się dzień później, ale zawodnikowi nie grozi najgorszy scenariusz (czyli utrata mistrzostwa). Barcelona wydała dziś po południu oficjalne oświadczenie, które wyjaśniło sytuację.
"Przeprowadzone badania potwierdziły, że Lamine Yamal doznał urazu mięśnia dwugłowego uda lewej nogi. Piłkarz zostanie poddany leczeniu zachowawczemu. Opuści resztę sezonu, ale oczekuje się, że będzie gotowy do udziału w mistrzostwach świata" – napisała Blaugrana na portalach społecznościowych.
Barcelona pokonała u siebie Celtę Vigo 1:0 po jedynym golu Yamala i na sześć kolejek przed końcem sezonu wciąż prowadzi w tabeli z przewagą dziewięciu punktów nad Realem Madryt. Jednak w kluczowej fazie sezonu i podczas ewentualnych uroczystości zdobycia tytułu będzie musiała radzić sobie bez swojego ofensywnego lidera.
