Aubameyang w swojej bogatej karierze spróbował niemal wszystkiego, co było możliwe. Ligue 1, Bundesliga, Premier League, LaLiga, Arabia Saudyjska... W swojej 18. profesjonalnej kampanii podjął nowe wyzwanie, przechodząc do A Coruny za zaledwie 1,5 miliona euro.
Beniaminek hiszpańskiej ekstraklasy to zupełnie inna bajka niż wielkie kluby takie jak Borussia Dortmund, Arsenal, Barcelona czy Chelsea, ale doświadczony Gabończyk przerósł oczekiwania i wszedł w nowy sezon jak burza. W każdej kolejce trafiał do siatki, a ostatnio przeciwko Villarrealowi zanotował także dwie asysty i praktycznie w pojedynkę zapewnił Deportivo późną remontadę 3:2.
"Żółta łódź podwodna" objęła prowadzenie po trafieniu kolejnego byłego gracza Kanonierów, Nicolasa Pepe. Następnie gości kilkukrotnie ratował bramkarz Leo Roman, zanim po raz pierwszy przypomniał o sobie Aubameyang. Wpadł w pole karne po prostopadłym podaniu i piętą między nogami obrońcy wyłożył piłkę Luismiemu Cruzowi, który efektownie wykończył akcję.
Po kuriozalnym samobóju debiutanta Adamy Traore, który głową przelobował własnego bramkarza, A Coruna znów przegrywała. I ponownie nadzieję przywrócił jej gaboński snajper w roli asystenta. W 79. minucie dograł w pole karne do Zakarii Eddahchouriego, który zasługuje na pochwałę – przy bliższym słupku Holender znalazł z milimetrową precyzją lukę i trafił mimo xG 0,07.

Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Aubameyang sam przypieczętował powrót. Przejął nieudaną rozegranie rywala za linią środkową i pokazał, że wciąż ma szybkość w nogach. Dobiegł aż w pole karne i pod presją obrońcy uderzył w kierunku dalszego słupka.
Gabończyk oprócz gola i dwóch asyst wykreował też stuprocentową okazję. Wszystkie trzy jego strzały oddane były z pola karnego, a do tego wystarczyło mu zaledwie pięć kontaktów z piłką. W ofensywnej tercji miał 78% celności podań (7/9), a także dobrze radził sobie w defensywie – ani razu nie przegrał pojedynku na ziemi (3/3) ani interwencji obronnej (2/2). Jedynym minusem była niewykorzystana stuprocentowa szansa, mimo to otrzymał świetny rating 8,6 i nagrodę dla zawodnika meczu.
"Musicie zobaczyć, jak trenuje i jak potrafi wywołać uśmiech na twarzy każdego wokół" - chwalił swojego bohatera trener Antonio Hidalgo. "Mam szczęście, że mam głodnych i topowych zawodników. Musimy dalej ciężko pracować i walczyć o kolejne trzy punkty przeciwko Getafe" - dodał.
Aubameyang golem w końcówce i czwartym z rzędu pobił klubowe legendy: Bebeta, Makaaya, Pandianiego, Rabadego, Eliceguiego i Pahino, którzy wszyscy trafiali w swoich trzech pierwszych meczach dla Deportivo. Nikt w obecnym sezonie hiszpańskiej ekstraklasy nie miał udziału przy większej liczbie bramek.
