Fernandez pierwotnie nie miał wyjść w podstawowym składzie, ale Nico O'Reilly doznał kontuzji tuż przed pierwszym gwizdkiem podczas rozgrzewki. Zaledwie kilka dni po sfinalizowaniu transferu z Chelsea Argentyńczyk wyszedł przeciwko Coventry na boisko od pierwszej minuty.
"Nico poczuł ból pleców. Nie wygląda to na nic poważnego, ale nie mógł zagrać" - wyjaśnił Maresca po minimalnym zwycięstwie 1:0, dzięki któremu Citizens mają po trzech kolejkach komplet punktów. "Powodem, dla którego Enzo nie miał wyjść w podstawowym składzie, było to, że przyjechał dopiero dwa dni temu".
Saga transferowa Fernandeza ciągnęła się przez całe lato. Najpierw naciskał na odejście do Realu Madryt, potem starał się o przenosiny na Etihad Stadium i nie brał udziału w meczach londyńskiego klubu. Podobnie jak przy odejściu z Benfiki do Chelsea, był to astronomicznie drogi transfer na ostatnią chwilę.

"Wiem, jak frustrujące były dla niego ostatnie trzy tygodnie. Miał wejść na kilka minut z ławki, ale ostatecznie zagrał od początku i uważam, że spisał się całkiem dobrze" - kontynuował Maresca. Zanotował 91% celnych podań (71/78), wszystkie osiem podań w ofensywną tercję było udanych, a od Flashscore otrzymał ocenę 7,4. Dużą część boiska obok niego musiał pokrywać Elliot Anderson.
Ndiaye ma nad czym pracować
Drugi z nowych zawodników, sprowadzony w ostatniej chwili Ndiaye, również rozpoczął mecz w wyjściowym składzie. Nie miał jednak tej przewagi, by znać trenera z wcześniejszej współpracy, więc adaptacja Senegalczyka może potrwać nieco dłużej. Spośród gospodarzy otrzymał najniższą ocenę (5,9) – były piłkarz Evertonu często tracił piłkę (10), a jeden z jego błędów zakończył się strzałem rywala. Miał też tylko 25% skuteczności dryblingów (2/8).
"Ili odbył dopiero dwa treningi. Musi zrozumieć, jak się poruszać. Większość czasu poruszał się w złym kierunku i zajmował niewłaściwą pozycję. Ale jak już mówiłem, musi się tego nauczyć i na pewno mu się to uda" - powiedział włoski szkoleniowiec.
"Gdy piłkę miał Marc Guehi, często cofał się do głębi pola. Tego nie potrzebujemy. Potrzebujemy go w ostatniej tercji boiska, by mógł grać wyżej. Ta przestrzeń była raczej dla Josko Gvardiola. Podobnie jest po drugiej stronie – gdy piłkę miał Khusanov, Antoine (Semenyo) czasem cofał się głębiej, ale powinien raczej rozciągać grę. Ta przestrzeń jest dla Enzo. Ale to normalne. Z czasem nauczy się grać tak, jak chcemy" - wyjaśnił Maresca.
Ten przepis na sukces przyniósł w 26. minucie jedynego gola w meczu. Fernandez na prawej stronie boiska posłał w sprint wysoko ustawionego Semenyo, ten od razu zagrał idealną centrę w pole karne do Erlinga Haalanda, a norweski snajper potwierdził swoją reputację snajpera. Zanotował łącznie 300. ligowego gola w karierze.
"Dokładnie tak. Najpierw Enzo, potem Antoine dostaje podanie za linię obrony i strzelamy gola" - przytaknął Maresca czujnemu dziennikarzowi. Ndiaye został zmieniony po interwencji sztabu medycznego. Po meczu sam potwierdził, że to była tylko kurcz.
