Aston Villa z Cashem w wielkim finale Ligi Europy, Freiburg eliminuje Bragę

Zaktualizowany
Aston Villa rozbiła Nottingham Forest, Matty Cash w wielkim finale Ligi Europy
Aston Villa rozbiła Nottingham Forest, Matty Cash w wielkim finale Ligi EuropyPhoto by MICHAEL STEELE / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

Aston Villa nie dała żadnych szans Nottingham Forest w rewanżowym starciu półfinału Ligi Europy, wygrywając aż 4:0 i meldując się w finale Ligi Europy. Całe spotkanie w barwach gospodarzy rozegrał reprezentant Polski, Matty Cash, który był pewnym punktem swojego zespołu. W Stambule przeciwnikiem Villans będzie SC Freiburg, który wyeliminował Bragę.

W spotkaniu na Villa Park od początku czuć było gorącą atmosferę, także na trybunach - obu drużynom bardzo zależało na wygraniu rywalizacji z ligowymi rywalami. Choć to gospodarze byli w gorszym położeniu, pierwsi groźną sytuację stworzyli sobie przyjezdni. James McAtee posłał świetne podanie do Omari Hutchinsona, ale Emiliano Martinez mógł tylko wzrokiem odprowadzić jego niecelny strzał. W odpowiedzi po rzucie rożnym głową uderzał Pau Torres, jednak również nad poprzeczką.

Napęcie udzielało się także piłkarzom, na boisku nie brakowało agresji i bezpośredniej gry, znanej z boisk Premier League. Wkrótce doszło do dłuższej przerwy, gdyż w starciu powietrznym głową zderzyli się Ollie Watkins oraz Morato. Mimo obandażowanej głowy to właśnie angielski napastnik jeszcze przed przerwą doprowadził do remisu w dwumeczu, wykorzystując podanie Emiliano Buendii.

Po zmianie stron asystent zamienił się w strzelca. Tym razem Argentyńczyk skutecznie wykonał rzut karny podyktowany po faulu Nikoli Milenkovicia na Torresie, to trzeci gol Buendii w tym sezonie rozgrywek Ligi Europy.

W tym momencie to podopieczni Vitora Pereiry musieli odrabiać straty, starając się doprowadzić choćby do dogrywki. Gospodarze byli jednak na to przygotowani, umiejętnie blokując dostęp do własnej szesnastki. Jednocześnie otrzymywali wiele szans na kontrataki i właśnie po dwóch takich akcjach dwie bramki w ciągu trzech minut zdobył kapitan zespołu, John McGinn, notując czwarte i piąte trafienie w tej edycji rozgrywek.

Goście byli na deskach, odrobienie straty trzech goli okazało się niemożliwe. Kibice na stadionie po ostatnim gwizdku wpadli już w prawdziwą euforię, w końcu ich drużyna po sukcesach w latach osiemdziesiątych będzie miała wielką szansę na zdobycie europejskiego trofeum. A sam Unai Emery może wygrać Ligę Europy po raz piąty w karierze. Finał, w którym Aston Villa zmierzy się z SC Freiburgiem, zaplanowano na 20 maja w Stambule.

Momentum
MomentumOpta by Stats Perform

Wykluczenie już na początku

Braga wygrała pierwszy mecz 2:1 dzięki bramce strzelonej w doliczonym czasie gry i przed rewanżem zapewniła sobie minimalną przewagę. Musiała jednak przełamać coś w rodzaju klątwy portugalskich drużyn, ponieważ żadna z trzech ostatnich drużyn z tego kraju, która wygrała pierwsze spotkanie dwumeczu na wyjeździe w 1/8 finału, ostatecznie nie awansowała dalej. 

Mario Dorgeles był tydzień temu bohaterem tego starcia, ale tym razem sytuacja się odwróciła. Już w szóstej minucie meczu otrzymał czerwoną kartkę. Wykluczenie zawodnika z Wybrzeża Kości Słoniowej zapoczątkowało długą przewagę liczebną gospodarzy. Freiburg nigdy wcześniej nie pokonał portugalskiego rywala w europejskich rozgrywkach.

Do przerwania tej negatywnej passy zbliżył go Lukas Kubler. Po jego precyzyjnym strzale przewaga gości z pierwszego spotkania stała się przeszłością. Tuż przed zejściem do szatni niemiecka drużyna po raz drugi wykorzystała przewagę liczebną. Zza pola karnego trafił Johan Manzambi. Nagle to jego drużyna trzymała w rękach bilet do finału. 

W bieżącej edycji Ligi Europy Freiburg przegrywał łącznie tylko 120 minut i 54 sekundy, co jest trzecim najkrótszym czasem spośród wszystkich drużyn. Musiał nadrabiać straty wyłącznie na wyjeździe. Jako jedyny uczestnik bieżącego sezonu nie musiał bowiem odwracać niekorzystnego wyniku na oczach własnych kibiców.

W drugiej połowie Europa-Park ponownie zawrzał. Siatkę za plecami czeskiego bramkarza Lukasa Hornicka po raz drugi w meczu napiął Lukas Kubler. Niedługo potem Pau Victor dał Bradze iskierkę nadziei. Jednak Carlos Vicens i jego podopieczni nie doczekali się upragnionego kolejnego gola, który oznaczałby wyrównanie. 

Momentum
MomentumOpta by Stats Perform

Awansując do finału, Freiburg wyrównał rekord Ligi Europy w liczbie kolejnych zwycięstw u siebie. W okresie od kwietnia 2014 r. do marca 2016 r. ustanowiła go hiszpańska Sevilla, osiągając 11 meczów. Niemcy mają jednocześnie, po Eintrachcie Frankfurt (2021/22) i Bayerze Leverkusen (2023/24), trzeci klub w ciągu ostatnich pięciu sezonów, który powalczy o to trofeum. 

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen