Wczoraj pojawiły się informacje, że Fede Valverde (27) i Aurélien Tchouaméni (26) byli bliscy bójki podczas treningu Realu Madryt, a dziś doszło do jeszcze poważniejszego incydentu, który – według osób zbliżonych do szatni – zakończył się koniecznością wizyty Urugwajczyka w szpitalu.
Jak podaje wspomniane źródło, sytuacja była "znacznie gorsza" niż ta ze środy w ośrodku treningowym, a kilku zawodników musiało interweniować, by nie dopuścić do eskalacji konfliktu.
Czytaj także: Valverde i Tchouameni wdali się w bójkę na treningu
Według RMC spięcie rozpoczęło się dzień wcześniej po agresywnym, ale nieumyślnym wślizgu Francuza. Urugwajczyk zdecydował się odwdzięczyć i później doszło do awantury. W czwartek napięcie wzrosło.
Podobno Urugwajczyk odmówił podania ręki Francuzowi, a następnie agresywnie zachowywał się na treningu. Arbeloa próbował załagodzić sytuację, umieszczając ich w jednej drużynie, ale Ci wciąż nie szczędzili sobie obelg, co przerodziło się po zakończeniu zajęć w awanturę, w wyniku której ucierpiał jeden z kapitanów "Królewskich", który doznał rozcięcia. Nie było to sprowokowane przez Francuza.
Według El Chiringuito do szpitala z Fede Valverde udał się szkoleniowiec Alvaro Arbeloa.
W obliczu tak napiętej atmosfery w szatni Królewskich klub został zmuszony do podjęcia działań i zastrzega sobie prawo do zdecydowanych kroków. Na razie zwołano pilne spotkanie w szatni w Valdebebas, w którym uczestniczył José Ángel Sánchez. Żaden z piłkarzy nie opuścił obiektu aż do zakończenia narady kryzysowej.
Los Blancos wydali oficjalne oświadczenie: "Real Madryt C.F. informuje, że w związku z wydarzeniami, do których doszło dziś rano podczas treningu pierwszej drużyny, podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko naszym zawodnikom Federico Valverde i Aurélienowi Tchouameniemu".
Klub ogłosi rozstrzygnięcie obu postępowań w odpowiednim czasie, po zakończeniu odpowiednich procedur wewnętrznych.
Przypomnijmy, że już w niedzielę czeka nas El Clasico. Barcelona podejmie Real na swoim obiekcie i jeśli nie przegra, to będzie świętowała tytuł. W obliczu takich konfliktów w szatni "Los Blancos" to wydaje się bardzo realne.
