Emery, 54 lata, sięgnął po rekordowe, piąte trofeum Ligi Europy jako trener, wygrywając w finale z Freiburgiem aż 3:0.
Aston Villa zapewniła sobie już udział w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, a w Premier League zajmuje miejsce w pierwszej piątce.
W rozmowie z TNT Sports po meczu Emery jasno dał do zrozumienia, że chce więcej i podkreślił, że wszyscy w klubie mają wspólne, "ambitne" cele.
"Sam jestem ambitny i oczywiście potrzebuję wsparcia. Właścicieli, wszystkich pracujących w klubie. Piłkarzy, którzy podążają za nami" – powiedział.
"Robimy to razem. Ale musimy starać się wyznaczać sobie ambitne cele, będąc przy tym realistami. Każdy kolejny krok naprzód ma sens".
O tym, co dalej dla niego i klubu: "W przyszłym roku zagramy w Lidze Mistrzów i to jest wyzwanie. Premier League to najtrudniejsza liga na świecie".
"Walcząc o miejsce w pierwszej siódemce, piątce czy czwórce, mierzymy się z ogromną trudnością. Mamy nadzieję, że uda nam się zbliżyć do takich drużyn jak City i Arsenal".
"To ogromne wyzwanie, jakie mamy w Premier League. Dlaczego? Na początku nie byliśmy kandydatem do pierwszej siódemki. Jest siedem topowych drużyn".
"Sześć czołowych, a Newcastle jest siódmą. I my próbujemy się tam dostać. Staramy się być tam regularnie. Udaje nam się to. Ale oczywiście utrzymanie tego poziomu to nasze wyzwanie, a będąc tam, jesteśmy w Europie".
"Zdobywając to trofeum, zbieramy doświadczenia. Te doświadczenia są ważne dla piłkarzy. Bo dzięki nim w przyszłym roku znów możemy walczyć o kolejne trofea".
"Dziś byłem gotowy na zwycięstwo, byłem gotowy na porażkę. To dla nas doświadczenie. Oczywiście, wygrywanie jest lepsze".
