Fatalny błąd Bednarka przesądził o awansie Nottingham, Porto pokonane

Fatalny błąd Bednarka przesądził o awansie Nottingham, Porto pokonane
Fatalny błąd Bednarka przesądził o awansie Nottingham, Porto pokonaneREUTERS/Chris Radburn

Żadnemu piłkarzowi nie życzymy takiego wpływu na mecz. Jan Bednarek osłabił swoją drużynę, która szybko straciła gola i nie zdołała się podnieść. Porto miało co prawda dwa strzały w poprzeczkę, grając w dziesiątkę, ale kończy udział w Lidze Europy na ćwierćfinale.

Po remisie 1:1 w pierwszym meczu awans wydawał się kwestią otwartą, a po cichu liczyliśmy, że na City Ground rozstrzygnie któryś z dwóch Polaków. Ale na pewno nie w taki sposób, w jaki zrobił to Jan Bednarek. Już po pięciu minutach Polak wyprostowaną nogą wszedł w udo Chrisa Wooda. Nie dość, że wyleciał z bezpośrednią czerwoną kartką, to jeszcze Nowozelandczyk zszedł z kontuzją tuż po powrocie po poprzedniej kontuzji.

Sprawdź szczegóły meczu Norttingham Forest - FC Porto

Po stracie kluczowego obrońcy Francesco Farioli nie zdecydował się na zmianę w celu uszczelnienia defensywy, a Nottingham błyskawicznie próbowało sytuację wykorzystać. Nie czekali długo, bo już w 12. minucie Morgan Gibbs-White wykorzystał podanie Neco Williamsa. Jego płaski strzał został podbity próbą wybicia Rosario i kompletnie zaskoczył Diogo Costę.

Mecz rozpoczął się więc doskonale dla gospodarzy, ale nie byli w stanie pójść za ciosem mimo uporczywych prób. Nicolas Dominguez był bliski szczęścia w 15. minucie, lecz przestrzelił. Z kolei przed upływem półgodziny swoją niecelną próbę zaliczył Omari Hutchinson, a 10 minut później również Murillo pudłował.

Porto dwoiło się i troiło w defensywie, z trudem utrzymując się do przerwy, gdy w doliczonym czasie Dominguez posłał ostrą główkę obok słupka. Trener Farioli dokonał aż czterech zmian w przerwie, wprowadzając m.in. Jakuba Kiwiora. Strata zawodnika była jednak boleśnie widoczna i w 51. minucie Igor Jesus powinien był pokonać Diogo Costę. 

Paradoksalnie, to przyjezdni po bardzo szybkich zagraniach mieli bardziej okazałą sytuację. W 57. minucie William Gomes doszedł do krosowej piłki i huknął w poprzeczkę! Piłka wróciła na boisko i z ataku nic nie wyszło. Wielka szkoda, bo Porto tak blisko bramki podchodził rzadko. Za to swojej musieli bronić regularnie i w 76. minucie Igor Jesus może mieć pretensje tylko do siebie, że pozwolił na obronę Diogo Costy.

W 84. minucie Gibbs-White stracił piłkę przed bramką, Moura odebrał, a Varela z dystansu uderzył potwornie mocno… znów w poprzeczkę! Piłka odbiła się od niej w górę i piłkarzom Porto pozostał niedosyt.

Goście napierali jeszcze w doliczonym czasie za sprawą Kiwiora, którego uderzenie skończyło się rzutem rożnym. Porto ruszyło więc do przodu, co mogło skończyć się drugim straconym golem. Po przejęciu kontroli przez gospodarzy do strzału doszedł Igor Jesus, a rykoszet tym razem pomógł bramkarzowi – piłka wyszła minimalnie na aut po poprzeczce. Wynik już nie uległ zmianie, Porto odpada po jednym straconym dziś golu.

Statystyki meczu Nottingham - Porto
Statystyki meczu Nottingham - PortoOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen