W czwartkowy wieczór Benfica rozgrywała pierwszy pojedynek 2. rundy kwalifikacji do Ligi Europy 2026/27 przeciwko szwajcarskiemu FC Sankt-Gallen.
Dla Portugalczyków sam udział w kwalifikacjach to porażka, bo liczyli na gwarantowaną grę w fazie ligowej. I byłaby gwarantowana, gdyby nie majowy finał Pucharu Portugalii, który sensacyjnie wygrało drugoligowe Torreense, zastępując Benficę w fazie ligowej.
Tymczasem po pierwszym oficjalnym meczu sezonu nastroje są jeszcze gorsze niż przed nim. Benfica przegrała 1:2 mimo roli zdecydowanego faworyta, a najniższą notę Flashscore otrzymał właśnie debiutujący w drużynie Jakub Kamiński (5,5).
Wystawiony w podstawowym składzie pomocnik reprezentacji Polski próbował co prawda zmieniać się pozycjami z Rafą Silvą, ale tylko ten drugi zdobył gola dla lizbońskich Orłów. Kamiński nie tylko nie oddał żadnego strzału, ale zaliczył jeden kontakt z piłką w polu karnym rywali.
Największym jego dorobkiem w meczu jest 12 celnych podań, a i to z ograniczoną skutecznością 75%. Jednak błędem byłoby sugerowanie się tylko liczbami. Kamiński wprawdzie był niewidoczny w pierwszym oficjalnym meczu, za to cała drużyna Benfiki ponosi odpowiedzialność za wynik, który w Portugalii przyjęto jako policzek (może poza fanami Sportingu).
Przed rewanżem na Estadio da Luz (30 lipca o 21:00) Benfica musi poprawić bardzo wiele i pytanie, czy częścią tej poprawy nie będą zmiany kadrowe. Kamiński wyszedł dziś w podstawowym składzie, ale został zmieniony jako pierwszy po godzinie.

