W środowy wieczór w Stambule odbył się pojedynek Basaksehiru z Interem Turku. Na tle fińskich gości miejscowi byli uważani nie tyle za faworytów, co za pewniaków do zwycięstwa. Tymczasem już po kwadransie stracili gola, gdy Clinton Jephta wykorzystał jedną z pierwszych okazji Interu.
Choć Basaksehir musiał się pozbierać po ciosie, to meczy wydawał się ostatecznie iść po ich myśli. Kolejne fragmenty przyniosły zdecydowaną przewagę miejscowych na Fatih Terim Stadyumu, a jednak do przerwy nic nie wpadło.
Dopiero w 53. minucie Emin Bayram zapewnił wyrównanie. I choć Turcy uderzyli też w obramowanie bramki, to drugi raz do siatki nie trafili. Remis 1:1 oznacza, że w rewanżu w Finlandii za tydzień trzeba rywali pokonać. W przeciwnym razie na pierwszym rywalu zakończy się przygoda Basaksehiru.
Pierwszy mecz sezonu był też oficjalnym debiutem Michała Karbownika po przejściu z Herthy Berlin do stambulskiego klubu. Rozegrał pełne 90 minut, ale nie zebrał dobrych opinii w tureckich mediach, jego występ przeszedł raczej niezauważony. Poza trzema udanymi wślizgami i wysoką precyzją podań nie było wielu jasnych punktów. Jak i w grze całego zespołu.

