Trudne zadanie Rakowa, miał pecha w losowaniu
Raków Częstochowa w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji zmierzy się z maltańską Vallettą. Podopieczni Dawida Kroczka będą faworytami tej rywalizacji, która zacznie się 23 lipca. Wtedy polski klub zagra przed własną publicznością. Tydzień później odbędzie się rewanż.
Jeszcze przed losowaniem Raków poznał potencjalnych rywali, którzy mogą stanąć na jego drodze, jeśli zdoła pokonać drużynę z Malty. Tak przedstawiali się ewentualni przeciwnicy Częstochowian: Debreceni VSC (Węgry) – Pjunik Erywań (Armenia), Paide Linnameeskond (Estonia) – Zira FK (Azerbejdżan), KF Malisheva (Kosowo) – Hibernian FC (Szkocja), przegrany z pary Hammarby IF (Szwecja) – Anderlecht (Belgia) lub Stjarnan (Islandia) – FC Ilves (Finlandia).
W wyniku losowania czwarta drużyna poprzedniego sezonu trafiła na przegranego z pary Hammarby IF – Anderlecht. Patrząc na innych potencjalnych rywali, to Częstochowianie mogli trafić zdecydowanie lepiej. Mecze tej fazy zostaną rozegrane 6 i 13 sierpnia. Ewentualnym gospodarzem pierwszego meczu będzie Raków.
GKS mógł trafić zdecydowanie gorzej, ale potencjalne zadanie nie będzie łatwe
GKS Katowice nie jest rozstawiony w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Piąta drużyna poprzedniego sezonu w Ekstraklasie zacznie rywalizację od drugiej rundy i w niej zmierzy się ze słowacką MSK Żyliną, która odpadła z Hajdukiem Split w kwalifikacjach Ligi Europy.
Katowiczanie pierwszy mecz zagrają na wyjeździe, a rewanż w Polsce. GieKSa jeszcze przed losowaniem wiedziała, że w potencjalnej 3. rundzie trafi na kogoś z następujących przeciwników: zwycięzca pary Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) – Noah Erywań (Armenia), zwycięzca pary Partizan Belgrad (Serbia) – FC UNA Strassen (Luksemburg), zwycięzca pary Universitatea Cluj (Rumunia) – Brann Bergen (Norwegia), zwycięzca pary Hapoel Tel Awiw (Izrael) – Łudogorec Razgrad (Bułgaria).
Po losowaniu okazało się, że jeśli GieKSa pokona zespół z Żyliny, to wtedy jej rywalem będzie triumfator pary Hapoel Tel Awiw – Łudogorec Razgrad. Katowiczanie uniknęli tym samym ewentualnego pojedynku z Partizanem, ale mogli też trafić łatwiej na rywala z Mołdawii czy Armenii.
