Aarhus GF zostało mistrzem swojego kraju po raz pierwszy od 40 lat. Opiekun "Kolejorza" nie ukrywa, że było to zaskoczenie dla niemal całego piłkarskiego środowiska w Danii.
"Nie był to jakiś przypadek, bo Aarhus prezentowało się naprawdę bardzo dobrze, mocno zapracowało na każdy punkt. Są pewne podobieństwa między naszymi zespołami, Aarhus ma swoją filozofię gry i nie zmienia jej do taktyki rywala. Analizowaliśmy ten zespół, znamy jego atuty, ale też pewne mankamenty" – powiedział Frederiksen.
Jego zdaniem mistrz Danii poczynił duży progres w grze z piłką, ale też ma pewne słabości w momencie, gdy to rywal rozgrywa akcje.
"Tutaj upatruje naszej szansy" – podkreślił.
Szkoleniowiec uważa, że oba zespoły mają wypracowany swój styl i trudno przypuszczać, że ktoś kogoś zaskoczy pod względem taktycznym.
"To wszystko będzie zależeć od tego, która drużyna będzie umiała sprzedać swoją jakość" – wyjaśnił.
Frederiksen nie ukrywa, że rywalizacja przeciwko rodakom sprawia, że mecz dla niego ma nieco bardziej wyjątkowy charakter.
"Skłamałbym, gdybym powiedział, że jest to kolejny zwykły mecz. Rzadko zdarza mi się grać przeciwko drużynom z mojego kraju. Z drugie strony nastawienie do tego spotkania jest takie samo - jak zawsze chcemy po prostu wygrać. W każdym razie nie mogę doczekać się jutrzejszego meczu" – zapewnił.
Lech rozegra mecz nie w Aarhus, ale w położonym o 40 kilometrów na północ mieście Randers. Stadion mistrza Danii jest bowiem obecnie modernizowany. Co ciekawe, w Randers FC w latach 2014-2016 występował kapitan "Kolejorza" Mikael Ishak.
"Cieszę się, że mogłem tutaj wrócić, bo ma bardzo dobre wspomnienia, mieliśmy świetną grupę piłkarzy. W Randers grałem przez dwa i pół sezonu, mieszkając tutaj, czułem się prawie jak w Szwecji. Miło wrócić do miejsca, gdzie moja kariera tak trochę na nowo wystartowała" – przyznał szwedzki napastnik.
Ishak trzy razy triumfował z Lechem w ekstraklasie i po raz trzeci będzie walczył o awans do Ligi Mistrzów. Lechita zapewnił, że on i jego zespół stara się normalnie podchodzić rywalizacji w europejskich pucharach.
"Skupiamy się na każdym kolejnym kroku, na każdym kolejnym przeciwniku. To jest dwumecz, za tydzień mamy rewanż" – przyznał Ishak.

Wtórował mu Frederiksen, który uważa, że zbyt duże koncentrowanie się i mówienie o samej Lidze Mistrzów nic dobrego nie przyniesie. "Każdy piłkarz, każdy trener chciałby wystąpić w Lidze Mistrzów. To naturalne, bo jest to najwyższy poziom klubowy w Europie. Tylko, że jeśli tylko będziemy mówić o Lidze Mistrzów, to zapomnimy o grze w piłkę. Dlatego najlepiej traktować to, jak każdy kolejny mecz" – podsumował opiekun mistrza Polski.
Przeciwko Lechowi zagra m.in. były jego piłkarz Rasmus Carstensen. Duński obrońca grał w poznańskim klubie w rundzie wiosennej w sezonie 2024/25 i zdobył mistrzostwo Polski. Później wrócił do FC Koeln, skąd został wypożyczony do Aarhus. Duńczycy latem tego roku wykupili piłkarza z niemieckiego klubu.
Pierwsze spotkanie Aarhus GF – Lech rozegrany zostanie we wtorek o godz. 19. Rewanż w Poznaniu zaplanowano na 29 lipca, także na godz. 19. Zwycięzca dwumeczu w kolejnej rundzie eliminacji LM zmierzy się z wygranym z pary Sabah FC Baku (Azerbejdżan) - KuPS Kuopio (Finlandia).
