Rekordowa publiczność na Anfield była świadkiem szalonego początku drugiego z rzędu inauguracyjnego meczu LM pomiędzy tymi drużynami, gdy Alexander Isak już po kilku sekundach od rozpoczęcia gry uderzył niecelnie.
Otwarty i emocjonujący kwadrans później przyniósł zaskoczenie dla kibiców gospodarzy, bo Atleti objęło prowadzenie po tym, jak Julian Alvarez zagrał prostopadle do Marcosa Llorente, który technicznym strzałem podcinką pokonał Alissona Beckera, zdobywając już piątego gola na Anfield w rozgrywkach LM.
Wysoka linia obrony Liverpoolu była wykorzystywana przez rywali i gdyby nie dobra interwencja Alissona, Alvarez podwyższyłby prowadzenie Atletico po szybkim kontrataku.
Mimo pewnych niepokojących błędów w defensywie, The Reds nie byli pozbawieni atutów w ataku – Florian Wirtz sprawdził czujność Jana Oblaka strzałem z woleja z bliska, choć akcja była przerywana przez spalonego.
To powinno być ostrzeżeniem dla gości, którzy wkrótce zostali zepchnięci do defensywy. Bradley Barcola oddał płaski strzał, który dobrze obronił Oblak, ale zagrożenie nie minęło i Atleti nie zdołało powstrzymać Ronald Araujo, który sprytnie zagrał piłkę do Dominika Szoboszlaia, a ten delikatnym strzałem doprowadził do wyrównania tuż przed przerwą.
Los Rojiblancos nie udało się zachować czystego konta już po raz siedemnasty w ostatnich osiemnastu meczach LM, więc musieli się postarać, jeśli chcieli wywieźć z Anglii komplet punktów.
Jednak wszelkie nadzieje na pierwsze w historii zwycięstwo nad angielskim zespołem w fazie grupowej/ligowej LM zostały mocno zachwiane tuż po przerwie.
To Barcola powinien być bohaterem, gdy znalazł się sam na sam z Oblakiem, ale uderzył obok bramki, mając przed sobą tylko golkipera. Chwilę później piłka spadła pod nogi Alexisa Mac Allistera, który mocnym strzałem z linii pola karnego dał Liverpoolowi prowadzenie.
Intensywność pierwszej połowy naturalnie opadła wraz z upływem czasu, a Liverpool, mając przewagę, potrafił przejąć kontrolę nad meczem.

Los Colchoneros walczyli jeszcze o wyrównanie w końcówce, ale The Reds zachowali czujność i mimo nieuznanego gola rezerwowego Jeremiego Frimponga w doliczonym czasie, dowieźli zwycięstwo do końca.
Diego Simeone rozpoczął swoją 14. z rzędu kampanię w LM jako trener Atleti od porażki, a po zeszłorocznej przegranej 2:3 na Anfield to pierwszy raz w tym stuleciu, gdy madrycki zespół przegrywa dwa inauguracyjne mecze LM z rzędu (7W, 5R, 4P).
Po drugiej stronie ławki Iraola może być znacznie bardziej zadowolony, bo Liverpool odniósł 18. zwycięstwo na Anfield w ostatnich 19 domowych meczach fazy grupowej/ligowej europejskich pucharów (1P).
