Po porażce na własnym stadionie Real Madryt znalazł się pod ścianą: czerwoną ścianą 75 tysięcy kibiców na Allianz Arenie, która była gotowa na świętowanie awansu do półfinału Ligi Mistrzów.
Sprawdź szczegóły meczu Bayern – Real
Szaleńcza wymiana ciosów - pięć goli do przerwy
Balonik oczekiwań w Monachium był napompowany do granic i z tym większym hukiem pękł po 35 sekundach. Bohater poprzedniego spotkania, Manuel Neuer, przy pierwszym długim podaniu popełnił fatalny błąd i Arda Guler doskoczył do piłki, momentalnie posyłając ją łukiem za kołnierz bramkarzowi.
Bawarczycy musieli odpowiedzieć i po pięciu minutach się udało: po rzucie rożnym pogubił się Andrij Łunin i Aleksandar Pavlović celną główką zwieńczył wrzutkę Kimmicha. Bramkarz Realu musiał ratować swój zespół również po strzale Diaza w 15. minucie, z kolei Neuera wyręczał w 20. minucie Laimer, blokując Mbappe.
Wymiana ciosów trwała, gdy Kimmich po rozegraniu wolnego jadowicie przymierzył ze sporej odległości i Łunin wybijał. Moment później swój rzut wolny miał Real, a Arda Guler z ponad 20 metrów wpakował piłkę w samo okno na wagę remisu w dwumeczu.
Kolejne słowo należało do Bayernu w 37. minucie. W jednym szturmie gospodarze dwukrotnie domagali się karnego (domniemany faul i ręka), a Łunin musiał znów dzielnie bronić. Skapitulował jednak sekundy później – Upamecano dojrzał Harry’ego Kane’a w polu karnym, a ten przyjął i miękko wkręcił piłkę pod dalszym słupkiem na 2:2.
Ponownie gospodarze mieli awans przy takim wyniku, lecz nie utrzymał się on do przerwy. W 41. minucie Vinicius Junior świetnie wszedł na piłkę i huknął z 15 metrów w poprzeczkę. Nie mógł uwierzyć, że nie weszło, za to po chwili powrócił pod bramkę rywali w rajdzie lewą flanką i w polu karnym odegrał nabiegającemu Mbappe, który dołożył swojego gola na 3:2 (4:4) do szatni.
W drugiej połowie ciosy dopiero w ostatnich minutach
Bawarczycy próbowali wrócić do gry z przytupem, ale nie tylko brakowało im skuteczności: wciąż byli zbyt roztargnieni w obronie. To otworzyło okazję na czwartego gola w 55. minucie, gdy Mbappe dotarł do długiego dośrodkowania przed bramką, uderzył z kozłem i tylko Neuer uratował Bayern.
Pod drugą bramką blisko był Luis Diaz, tyle że zaskoczył go z tyłu Alexander-Arnold. Choć oddali rozgrywanie rywalom, piłkarze Realu wydawali się mieć lepszy plan na ten pojedynek. Mogli go zrealizować przy próbie Federico Valverde w 66. minucie, gdyby nie zatrzymał go Neuer. W rewanżu Olise próbował zmieścić piłkę pod poprzeczką i on jako pierwszy po przerwie wymusił interwencję Łunina.

Po fajerwerkach pierwszej połowy, ta druga zostawiała spory niedosyt. Bayern powinien był zdobyć trzecie trafienie na kwadrans przed końcem, gdy wrzutka Olise z wolnego skończyła się główką Upamecano tuż obok słupka. Sam Olise w biegu uderzał nad poprzeczką moment później. Trybuny ożyły dopiero w 86. minucie, gdy jedyny rezerwowy Arbeloi – Eduardo Camavinga – wyleciał po dwóch żółtych kartkach.
Mając kilka minut przewagi, Bayern momentalnie skorzystał z okazji: Luis Diaz huknął zza pola karnego w 89. minucie, a rykoszet od Militao pozbawił Łunina szans na reakcję. Bawarczycy mieli awans, ale jeszcze nie mieli zwycięstwa. Na to musieli poczekać do doliczonego czasu gry. Pod koniec 90+4. minuty Michael Olise przymierzył cudownie, strzelił od słupka i zapewnił drugie zwycięstwo nad Realem!
Teraz czas na półfinał z PSG, tymczasem w Realu długo nie zapomną sędziemu Slavko Vinciciowi decyzji o drugiej kartce dla Camavingi. Zresztą, już po ostatnim gwizdku czerwień zobaczył także Arda Guler.

