Atmosfera na De Kuip w Rotterdamie od pierwszych minut zapowiadała się na gorącą. Holendrzy od razu próbowali przejąć kontrolę nad posiadaniem piłki i narzucić własne tempo. Nerazzurri utrzymywali jednak zwarte i czujne ustawienie, szybko odpowiadając na pierwsze ataki gospodarzy: Dimarco rozgrzał bramkarza gospodarzy potężnym strzałem po rykoszecie, który przeleciał obok bramki.
Była to zapowiedź gola otwierającego wynik już w ósmej minucie. Bisseck odzyskał cenną piłkę na połowie rywali, a po podaniu od Spence'a posłał lewą nogą idealnie podkręconą piłkę z 20 metrów w kierunku dalszego słupka. Po tym ciosie Holendrzy próbowali się przeorganizować.
Martinez obronił niebezpieczne uderzenie z rzutu wolnego autorstwa Vanhoutte'a, ale to włoski zespół kilkakrotnie był bliski podwyższenia prowadzenia. Najpierw po kolejnym rajdzie Dimarco, a później po niemal katastrofalnym błędzie bramkarza rywali Ernsta przy prostym podaniu do tyłu.

W okolicach 30. minuty mecz wszedł w najbardziej intensywną fazę, obfitującą w okazje z obu stron. Gospodarze, napędzani dopingiem publiczności, zwiększyli presję i byli bliscy wyrównania po efektownej akcji Moussy. Jego strzał został jednak w ostatniej chwili skierowany przez bramkarza gości na rzut rożny.
W najlepszym momencie rywali Nerazzurri zadali jednak cios na 2:0. W 34. minucie Spence pomknął prawą stroną i posłał w pole karne groźne dośrodkowanie, które otworzyło drogę do zdecydowanego wejścia Pio Esposito. Napastnik świetnie odnalazł się w polu karnym i głową skierował piłkę do siatki. Przed przerwą doszło jeszcze do nerwowych scen. Żółte kartki obejrzeli Akanji i Zechiel, a Zieliński oddał jeszcze dwa groźne strzały z dystansu.

Druga połowa rozpoczęła się od równie agresywnej gry włoskiego zespołu, który chciał definitywnie rozstrzygnąć mecz. Spence od razu wywołał zamieszanie na prawej stronie, po czym oddał mocny strzał prawą nogą, z którym Ernst poradził sobie z trudem. W 54. minucie padł jednak trzeci gol. Zieliński otrzymał piłkę od Barelli, zszedł na lewą nogę i oddał potężne uderzenie. Piłka odbiła się od słupka, a następnie wpadła do siatki. Holendrzy próbowali odpowiedzieć, ale drogę do bramki zamknął im w porę Carlos Augusto, który skutecznym wślizgiem zatrzymał Schakena wychodzącego sam na sam.
Końcówka spotkania przyniosła jeszcze emocje i chwile niepewności. Nerazzurri ponownie trafili do siatki po efektownej akcji wykończonej przez Bonny'ego, który został obsłużony na skrzydle przez Spence'a i Dimarco, a następnie dograł do Pio Esposito. Gol został jednak anulowany przez sędziego z powodu minimalnego spalonego.
Po tymczasowej przerwie spowodowanej wrzuceniem przez holenderskich kibiców kilku rac na murawę doszło już tylko do jednego groźnego momentu pod bramką włoskiego zespołu. Hiszpański bramkarz minął się z piłką przy rzucie rożnym, ale sytuacja zakończyła się bez konsekwencji przed końcowym gwizdkiem.

