Po rocznej przerwie w LM, Szachtar musiał stawić czoła szybkiemu startowi PSV, które było podbudowane niedawnym zwycięstwem 3:1 w Eredivisie nad ligowym rywalem Ajaxem.
Niezawodny Ivan Perisić oddał pierwszy groźny strzał w tym meczu, posyłając mocny wolej tuż nad poprzeczką, a Kodai Sano spróbował szczęścia z dystansu w swoim debiucie w LM, lecz jego uderzeniu zabrakło precyzji, by pokonać Dmytra Riznyka.
Po przetrwaniu początkowego naporu PSV, ukraiński zespół wyraźnie nabrał pewności siebie wraz z upływem pierwszej połowy i ostatecznie znalazł drogę do siatki w doliczonym czasie gry, ku frustracji kibiców PSV, którzy uważali, że Marlon Gomes faulował Sergino Desta w akcji poprzedzającej gola.
Gdy Dest leżał jeszcze w kole środkowym, Gleiker Mendoza przejął piłkę na opuszczonej przez PSV prawej obronie i ściął do środka, by precyzyjnym, zakręconym strzałem po ziemi umieścić ją w dalszym rogu bramki.
VAR uznał, że Marlon najpierw wygrał pojedynek o piłkę, zanim wślizgiem trafił w Desta, dzięki czemu Mendoza mógł cieszyć się z gola w swoim debiucie w LM.
Bez wątpienia czując się pokrzywdzony, Dest przekuł frustrację w wyrównującego gola już trzy minuty po wznowieniu gry, sprytnie posyłając piłkę obok bezradnego bramkarza po podaniu Armando Obispo.

Podbudowani dopingiem gospodarze mogli szybko wyjść na prowadzenie, gdy Ruben van Bommel posłał mocny strzał tuż obok bliższego słupka Riznyka.
Jednak z biegiem czasu intensywność ataków PSV malała, a goście prowadzeni przez Ardę Turana pokazali się jeszcze z dobrej strony w końcówce, stwarzając kilka szans, lecz ostatecznie oba zespoły musiały zadowolić się podziałem punktów.
Szachtar zapewne wyjedzie z Eindhoven bardziej zadowolony, bo podopieczni Petera Bosza nie wykorzystali w pełni atutu własnego stadionu, choć przedłużyli serię bez porażki do sześciu meczów (4W, 2R).
