Pomimo niepokojącego charakteru nagrań, Bayern Monachium stara się uspokoić sytuację wokół Jamala Musiali. Jak przyznał Uli Hoeness w programie "Sky Sport”, klub od dawna był świadomy tej sytuacji, a jego lekarze pracują nad opanowaniem problemu Niemca.
"Od miesięcy jesteśmy poinformowani o jego problemach. Mieliśmy już pewne sygnały, ale nigdy wcześniej nie zdarzyło się to podczas meczu. Wszyscy jesteśmy oniemiali, nie byliśmy na to przygotowani. Będziemy musieli nauczyć się radzić sobie z tą sytuacją; nasi lekarze pozostają w stałym kontakcie ze specjalistami” – wyjaśnił honorowy prezes bawarskiego klubu.
Musiala dwukrotnie upadł na boisku w ciągu trzech dni podczas meczów przedsezonowych z Lipskiem i Heidenheimem. Po pierwszym incydencie Hoeness poinformował, że "odbyło się spotkanie z Maxem Eberlem, Jamalem, jego agentem i dwoma lekarzami”, podczas którego uzgodniono, że jeśli sytuacja się powtórzy, "Jamal poruszy tę sprawę publicznie, co właśnie miało miejsce”.
W swoim oświadczeniu ofensywny pomocnik Bayernu przyznał, że cierpi na problem neurologiczny powodujący te omdlenia, ale nie powinno to uniemożliwiać mu gry. Dyrektor klubu starał się również uspokoić opinię publiczną w tej kwestii: "Neurolodzy, którzy go leczą w szpitalu , potwierdzili nam na piśmie, że nic nie stoi na przeszkodzie, by uprawiał sport na wysokim poziomie”.
Mimo to dwa kolejne epizody stawiają wszystko pod znakiem zapytania: "Mieliśmy nadzieję, że jeśli to się szybko nie powtórzy, to znaczy, że przyjmowane przez niego leki pomagają. Jednak po trzech dniach sytuacja się powtórzyła. Byłem w szoku”. Teraz okaże się, czy Musiala znajdzie się w składzie na Superpuchar Niemiec przeciwko Borussii Dortmund, czy też zostanie pominięty ze względów bezpieczeństwa.
