"Po porażce 0:5 z Legią w Warszawie nasza reakcja była właściwa, pokazaliśmy jako zespół dużo charakteru. Pokazaliśmy całkowicie inny mental i bardzo wysoki poziom determinacji" – powiedział Kaczmarek.
Uważa, że szczególnie dobra w wykonaniu jego zespołu była pierwsza połowa. I to nie tylko z tego względu, że udało mu się zdominować gości.
"Pod względem intensywności i zbierania drugich piłek, a w tym elemencie Zagłębie jest bardzo dobre, byliśmy na wysokim poziomie. Zabrakło nam natomiast drugiego i trzeciego kroku, czyli większego spokoju w ostatniej tercji i lepszego wypełniania pola karnego. Było nas w nim za mało, aby zwłaszcza w pierwszej połowie wykreować sobie więcej sytuacji" – dodał.
Szkoleniowiec gospodarzy przekonuje, że ten mecz pokazał, po trudnym starcie sezonu, że jego drużyna pod każdym względem zrobiła krok do przodu.
"W drugiej połowie też mieliśmy fazy, w których byliśmy w stanie zdominować przeciwnika. Mieliśmy sporo stałych fragmentów, za mało było natomiast konkretów. To będzie dla nas następny krok, który musimy wykonać" – zaznaczył.
Kaczmarek zauważył, że zawsze po zremisowanym meczu na własnym stadionie, bez względu na klasę rywala, jest niedosyt.
"Takie spotkania w domu docelowo chcemy i powinniśmy wygrywać. Jestem natomiast zadowolony, że zagraliśmy na dużo wyższym poziomie pod względem sportowym oraz intensywności niż ostatnio. Pokazaliśmy się jako zespół, widać było naszą pracę, a kilku zawodników udowodniło, że ich forma rośnie" – ocenił.
Z kolei trener Zagłębia zdawał sobie sprawę, że po wysokiej porażce przy Łazienkowskiej Radomiak będzie podrażniony, ale nie ukrywał, iż jego zespół przyjechał do Radomia po trzy punkty. Zaznaczył, że w pierwszej połowie postawa Lubinian pozostawiała mnóstwo do życzenia. Zwłaszcza w ofensywie.
"Gospodarze szybko przejęli kontrolę nad spotkaniem, byli lepsi i całe szczęście, że nie straciliśmy bramki. W przerwie w szatni powiedzieliśmy sobie, że musimy zagrać zdecydowanie lepiej, zrobiliśmy też dwie zmiany. I w drugiej połowie to my byliśmy lepszą drużyną. Kotłowało się w polu karnym gospodarzy, świetną sytuację miał Marcel Reguła, groźnie także w końcówce uderzył Kossidis" - skomentował Leszek Ojrzyński.
Szkoleniowiec Lubinian uznał, że występ „na zero z tyłu” cieszy, natomiast jeśli spojrzeć na drugą połowę, to jego zespół miał zdecydowanie lepsze sytuacje.
"Mogliśmy je zamienić na bramkę, ale tego nie zrobiliśmy, chociaż druga połowa wskazywała, że możemy stąd wywieźć trzy punkty. Czuliśmy to, ale zamiast klepać powinniśmy oddać strzał, w kilku sytuacji zabrakło też komunikacji. Wynik idzie już do tabeli, zbieramy jeden punkt, który szanujemy" – podsumował.
