W sobotnim meczu na Motor Lublin Arenie Ali Gholizadeh nie rozegrał nawet pełnego kwadransa. Gdy walczył o piłkę w obronie na początku 15. minuty, upadł i nie był w stanie wrócić do gry. Już wtedy sytuacja wyglądała na poważną i obawiano się długiej przerwy.
Dziś Lech ten negatywny scenariusz potwierdził. "Wykonane w niedzielę badania wykazały, że Ali Gholizadeh zerwał więzadła krzyżowe przednie i w tym sezonie już nie zagra" – napisał Lech Poznań w krótkim komunikacie w mediach społecznościowych.
Oczywiście w Poznaniu liczą na jak najszybszą rekonwalescencję zawodnika, ale po operacji czekają go długie miesiące powolnego powrotu do sprawności. Zwykle dopiero po ok. 9 miesiącach - czasem później - osiąga się poziom sprzed urazu, a to oznacza, że Lech straci jednego z kluczowych zawodników również jesienią.
Strata jest tym bardziej uciążliwa, że w ostatnich miesiącach Irańczyk był kluczową postacią w kadrze obrońców tytułu mistrzowskiego. Większość jesieni stracił na uraz uda, ale po powrocie zaczął czarować, zdobywając sześć goli, cztery asysty i współstanowiąc o sile ataku Lecha. Teraz trzeba znaleźć rozwiązanie, by zastąpić Alego nie tylko w Ekstraklasie, ale też w europejskiej kampanii. Dla samego piłkarza to z kolei koniec marzeń o mundialu 2026 w Kanadzie, Meksyku i USA.
Sytuacja zawodnika staje się wyjątkowo problematyczna w kontekście jego kontraktu. Ten wygaśnie z końcem obecnego sezonu. Zawodnik miał na stole propozycję przedłużenia o kolejny rok, ale nie zdecydował się jeszcze złożyć podpisu. W tej sytuacji może latem pozostać bez klubu, bo z tego roku najwyżej kilka tygodni mógłby spędzić na boisku.
Decyzja Lecha w tej sprawie jeszcze nie zapadła, ale nieoficjalne doniesienia Dawida Dobrasza (Meczyki.pl) wskazuje, że poznański klub nie zaoferuje Gholizadehowi nowej umowy. Wielkopolski zespół ma jednak pokryć koszty operacji i leczenia zawodnika.

