Przejdź do głównej treści

Przepychanki medialne zamiast współpracy, zwarcie Motoru Lublin i Górnika Łęczna

Przepychanki medialne zamiast współpracy, zwarcie Motoru Lublin i Górnika Łęczna
Przepychanki medialne zamiast współpracy, zwarcie Motoru Lublin i Górnika ŁęcznaPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Odkąd Motor zlikwidował drużynę rezerw, doszło do lawiny wydarzeń, która może przynieść dalszą eskalację. Stan na czwartkowy wieczór: Górnik wypiera się partnerstwa z Motorem, a Motor zarzuca Górnikowi kłamstwo. Jakby fani Motoru mieli mało emocji po rozmontowaniu kadry i nowym rekordzie cen biletów...

Co prawda upały z końca czerwca już dawno za nami, ale na Lubelszczyźnie robi się coraz goręcej. Emocji dostarcza przede wszystkim Motor Lublin kolejnymi swoimi krokami.

Bilety znów droższe, choć kadra w budowie

Najpierw pożegnano trenera i całą rzeszę zawodników stanowiących do niedawna trzon pierwszej drużyny, a w tym tygodniu klub dołożył do pieca: 6 lipca poinformował, że rozwiązana zostaje też drużyna rezerw, by kilka godzin później dodać komunikat o nowych cenach biletów i karnetów.

Co prawda nie ma skompletowanego pierwszego zespołu, a drugi zlikwidowano, ale za to fani Motoru będą płacić jedne z najwyższych stawek w kraju. Tylko za bramkami karnet da się kupić za mniej niż 1000 zł. Z biletami jednorazowymi jest lepiej, choć też fani muszą zagryźć zęby (57-99 zł bez ulg).

Kub uzasadnił to rosnącymi kosztami organizacji meczów, choć raptem kilka miesięcy temu szantażem wymusił na samorządzie sfinansowanie nowej murawy. Kolejnym uzasadnieniem jest rosnący budżet pierwszej drużyny, ale na pewno nie może być nim ten transferowy. Wszystkie dotychczasowe transfery przychodzące obecnego okna to piłkarze bez odstępnego (Mateusz Łęgowski, Bartosz Bereszyński, Makan Aiko i Mihai Popa).

To swoją drogą ewenement – odkąd sześć lat temu Zbigniew Jakubas przejął Motor, nie udało się na żadnym transferze wychodzącym uzyskać sensownych pieniędzy. A gdy wreszcie Bright Ede ma przynieść pokaźne 6-7 mln euro, kibice i tak mają płacić jeszcze więcej. To wzbudziło zrozumiałą falę negatywnych komentarzy w mediach społecznościowych. Wydaje się, że za znaczną część odpowiada komunikacja klubu - fani niektórymi decyzjami są zaskakiwani.

Od rozwiązania rezerw do spięcia z Górnikiem Łęczna

Większość powyższych spraw to turbulencje wewnątrz klubu, za to kwestia drużyny rezerw odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Koncepcja przedstawiona przez Motor przypomina tę wdrażaną w Górniku Zabrze: rezygnacja z rezerw ma iść w parze z siecią drużyn partnerskich na wyższych szczeblach rozgrywek, gdzie obiecujący zawodnicy mogliby się "ogrywać".

Dotąd wśród 29 zadeklarowanych partnerów Motoru tylko Hetman Zamość gra na szczeblu centralnym, raptem o ligę wyżej od rozwiązanych rezerw. By plan miał sens, trzeba sieć rozbudować. Najlepszym celem jest Górnik Łęczna, najsilniejszy po Motorze klub regionu, z Motorem łączący się przez osobę dyrektora sportowego.

Ta część zaczęła się od poważnego zgrzytu. W środę 8 lipca Stowarzyszenie Kibiców Górnika Łęczna opublikowało głośno komentowany w piłkarskim środowisku wpis, sugerując podchody pod coś znacznie większego niż partnerstwo. 

Wg ich przekazu Górnik miałby stać się klubem podrzędnym i docelowo zależnym od Motoru. Zbigniew Jakubas miałby liczyć na przekierowanie środków od głównych sponsorów Łęcznej do Lublina. Tymczasem ewentualna rezygnacja kopalni Bogdanka ze wsparcia Górnika na rzecz Motoru mogłaby oznaczać katastrofę futbolu w Łęcznej.

Stowarzyszenie nie przedstawiło szczegółowych dowodów na opisaną sieć polityczno-finansowych powiązań. Doczekało się za to reakcji, która może zastanawiać. W czwartkowe popołudnie Górnik Łęczna... odciął się od Motoru. Czytamy, że "do klubu nie wpłynęła żadna propozycja porozumienia ani projekt umowy dotyczący takiej współpracy".

Tyle że Motor do wieczora skompilował własne oświadczenie, zarzucając Górnikowi, że ten publikuje "informacje wprost mijające się z prawdą i wprowadza w błąd zarówno kibiców, jak i całe środowisko piłkarskie". Wspomniane przez Łęcznian zdanie o braku propozycji Motor określa jako "zwyczajnie nieprawdziwe".

Zresztą, w Lublinie poszli dalej. Wiceprezes Łukasz Jabłoński opublikował na platformie X wspomniany projekt umowy przekazany Górnikowi – wg chronologii Motoru – 2 lipca. Jak czytamy w oświadczeniu lubelskiego klubu, "Górnik Łęczna nie zdobył się na jakąkolwiek odpowiedź".

Przedstawiony projekt porozumienia jest tak ogólnikowy, że nie wynikają z niego wprost wymierne korzyści - te byłyby zależne od sposobu realizacji. Ale na pewno nie zakłada uczynienia z Górnika klubu satelickiego/filialnego. Dlatego kibiców może niepokoić szczególnie to, czego w umowie nie ma, czyli kwestia ewentualnego odcięcia Górnika od środków Bogdanki i uzależnienia Górnika od Motoru. Na razie zamiast wyjaśnienia doczekali się wzajemnie sprzecznych oświadczeń obu klubów i to pewnie nie koniec.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen