Przede wszystkim na początek ustalmy ile zespołów z Anglii zagra w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów. Miało ich być pięć, lecz z uwagi na triumf Aston Villi w Lidze Europy, jeśli The Villans zajęliby piątą lokatę, to automatycznie szósty zespół tabeli także dostałby kwalifikację do Champions League. Aby tak się stało ekipa Unaia Emery'ego musiałaby jednak przegrać z Manchesterem City, a Liverpool musiał pokonać Brentford.
A takie wyniki się nie spełniły. Mimo że Antoine Semenyo wyprowadził Manchester City na prowadzenie w meczu z Aston Villą, to jednak dwie bramki Olliego Watkinsa po dwóch błędach żegnającego się z klubem Johna Stonesa zespsuły ostatni mecz Pepa Guardioli za sterami Obywateli i to goście wygrali 2:1. W efekcie umocnili się na czwartej pozycji i sprawili, że szósta drużyna tabeli zagra jedynie w Lidze Europy.

Co z piątym miejscem? Realne szanse przed kolejką miały na nie Aston Villa i Liverpool. Ostatecznie skończyli na nim The Reds, którzy na Anfield zremisowali z Brentford 1:1. Mohamed Salah w swoim ostatnim występie w koszulce Liverpoolu zanotował asystę przy golu Curtisa Jonesa, ale do wyrównania doprowadził Kevin Schade.
Teraz zaczynają się pierwsze schody, bo dochodzimy do pozycji szóstej i siódmej, które mają zagwarantowany udział w następnej edycji Ligi Europy.
Zagra w niej Bournemouth, które udział w europejskich pucharach zapewniło sobie już po wtorkowym remisie z Manchesterem City, ale na Vitality Stadium nie wiedzieli w których rozgrywkach przyjdzie im grać. Po dzisiejszym remisie Wisienek z Nottingham 1:1 po golach Morgana Gibbsa-White'a i Marcusa Taverniera, a także wspominamym wcześniej rozstrzygnięciu meczu Aston Villi, podopiecznym Andoniego Iraoli przyjdzie mierzyć się w drugich pod względem rangi europejskich rozgrywkach.
Zdecydowanie jedną z największych sensacji ostatniej kolejki i całego sezonu Premier League jest Sunderland, który kończy swoją pierwszą kampanię po awansie z Championship na kapitalnym siódmym miejscu i w następnym sezonie Czarne Koty zagrają w Lidze Europy. Na Stadium of Light gospodarze sami wzięli sprawy w swoje ręce, bo pokonali Chelsea 2:1 po golach Traia Hume'a oraz samobójczym trafieniu Malo Gusto. Goście odpowiedzieli trafieniem Cole'a Palmera, ale nie pomogła im czerwona kartka dla Wesleya Fofany w 62. minucie.

Taki wynik sprawił, że ekipa The Blues została wykolegowana z grona zespołów, które awansowały do europejskich pucharów, zajęła dopiero 10. miejsce i w przyszłym sezonie Xabi Alonso będzie mógł skupić się na Stamford Bridge jedynie na lidze i krajowych pucharach. Sporym przegranym ostatniego dnia rozgrywek jest także Brentford, które po remisie 1:1 na Anfield zajęło dziewiąte miejsce na koniec sezonu, czyli pierwsze, które nie daje awansu do Europy.
A kto zagra w Lidze Konferencji? Już na starcie kolejki było wiadomo, że będzie to jedynie ósmy zespół ligi. Zostało nim Brighton, które w ostatnim meczu całkowicie zawiodło i przegrało na swoim boisku z Manchesterem United aż 0:3. Jeszcze w pierwszej połowie rekordową, bo 21. asystę w tym sezonie zaliczył Bruno Fernandes, potem sam dołożył swojego gola, a wynik ustalił Bryan Mbeumo. Mewy miały wszystko w swoich rękach, by zagrać w Lidze Europy, ale kompletnie zawiodły.
