City ma przed sobą jeszcze cztery mecze w tym sezonie, w tym finał Pucharu Anglii, a wszystko to w intensywnym, 12-dniowym okresie, który może zakończyć się potrójną koroną na krajowym podwórku po wcześniejszym triumfie w Pucharze Ligi.
Siła kadry City sprawia, że egipski napastnik Marmoush rozpoczął w tym sezonie tylko siedem spotkań Premier League w wyjściowym składzie, ale udowodnił swoją wartość, zdobywając bramkę po wejściu z ławki w sobotnim zwycięstwie 3:0 nad Brentford.
Trener City Guardiola liczy teraz, że Marmoush i inni zawodnicy z szerokiego składu będą gotowi wejść do gry, gdy zajdzie taka potrzeba, bo jego drużyna, mająca jeden mecz zaległy, stara się odrobić pięć punktów straty do prowadzącego w Premier League Arsenalu na trzy kolejki przed końcem.
"Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy" - powiedział Guardiola. "Wiem, że to nie jest dla nich łatwe, ale jestem przekonany, że w najbliższych meczach dostaną swoje szanse. Chcę rotować składem, bo inaczej nie dotrzemy do finału ani na mecz z Bournemouth w odpowiedniej formie".
"Szczególnie Omar. To nie jest proste, bo zwykle gra się tylko jednym napastnikiem. On jest klasycznym napastnikiem, ale Erling Haaland też jest do dyspozycji. Erling jest dla nas niezwykle ważny, ale wkład Omara – liczba goli w stosunku do minut spędzonych na boisku – jest naprawdę imponujący".
Świetna forma strzelecka Haalanda sprawiła, że Marmoush przez dłuższy czas musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Norweg w miniony weekend zdobył swoją 50. bramkę w tym sezonie, licząc występy w klubie i reprezentacji.
"To niesamowite, a był taki moment, że w listopadzie po powrocie z eliminacji do kadry Norwegii był bardzo zmęczony" - przyznał Guardiola. "To był trudny okres".
