Flick otrzymał tragiczną wiadomość w niedzielny poranek. "Rano zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że zmarł mój ojciec. Zastanawiałem się, czy to ukryć, czy porozmawiać z drużyną, bo są dla mnie jak rodzina. Uznałem, że chcę przekazać tę informację zawodnikom i to, co potem zrobili, było niesamowite" - powiedział podczas mistrzowskich obchodów.
Barcelona była na Camp Nou bardziej aktywna i już w dziewiątej minucie na prowadzenie wyprowadził ją Rashford pięknym bezpośrednim rzutem wolnym. "Na początku nie chciałem strzelać. Nie widziałem kąta i nie wiedziałem, gdzie celować, ale potem wszyscy powiedzieli mi, żebym uderzył, to mnie podbudowało i dodało pewności siebie. Ostatecznie to była świetna bramka" - powiedział Anglik dla Mundo Deportivo.
Niecałe dziesięć minut później padła znakomita zespołowa akcja – Olmo efektownie zgrał piłkę do Torresa, a ten z okolic jedenastego metra nie dał Courtoisowi żadnych szans. Dzięki świetnej postawie belgijskiego bramkarza, który zanotował pięć interwencji, wynik już się nie zmienił i gospodarze sięgnęli po mistrzowskie trofeum.
Blaugrana na trzy kolejki przed końcem sezonu prowadzi w tabeli z czternastopunktową przewagą nad Realem Madryt. Do tej pory zdobyła 91 punktów, a według Flicka celem pozostaje atak na granicę stu punktów.
Po śmierci ojca uciszył Real i zdobył tytuł. Tego dnia nigdy nie zapomnę, mówi Flick
"Mieliśmy naprawdę dużo kontuzji, wiele się wydarzyło. Myślałem, że drugi rok będzie trudniejszy, ale jesteśmy na fantastycznym poziomie. Nie strzeliliśmy tylu goli, ale lepiej broniliśmy, zwłaszcza pod koniec sezonu. Gdy widzi się tylu młodych zawodników, to coś niesamowitego. Przed nami jeszcze trzy mecze i chcemy zdobyć 100 punktów" - podkreślił trener.
Magiczny próg stu punktów kataloński klub osiągnął tylko raz w historii – w sezonie 2012/13 pod wodzą Tity Vilanovy, który rok po zdobyciu swojego jedynego mistrzostwa jako pierwszy trener zmarł na raka w wieku 45 lat.
Flick objął Barcelonę latem 2024 roku. Obecnie ma podpisany kontrakt do czerwca 2027, ale według hiszpańskich mediów to tylko kwestia czasu, kiedy zostanie on przedłużony. Niemiec już wcześniej zapowiadał, że Barcelona będzie jego ostatnim klubem w karierze. W tym sezonie zdobył także Superpuchar Hiszpanii, a teraz chce podbić Europę.
"Czuję, że jestem we właściwym miejscu, we właściwym czasie i uważam, że wszyscy chcemy kontynuować i dać temu klubowi jeszcze więcej. Wiem, że każdy w Barcelonie marzy o wygraniu Ligi Mistrzów. Spróbujemy ponownie w przyszłym sezonie i mam nadzieję, że osiągniemy ten cel" - dodał.
Katalończycy odebrali trofeum nietypowo już po zakończeniu niedzielnego meczu, a później świętowanie przeniosło się na ulice Barcelony. Przejazd autobusem z otwartym dachem zaplanowano na poniedziałkowe popołudnie.
