W piątek polska tenisistka "wpuściła" rywalkę do meczu i miała spore problemy. W niedzielę nie powtórzyła tego błędu z Elisabettą Cocciaretto i przyznała, że był to łatwiejszy pojedynek. "Od początku grałam dziś konsekwentnie" - zauważyła na kortach Foro Italico.
Odnosząc się do obu meczów rozegranych dotąd w Rzymie, Iga Świątek zaznaczyła: "Grałam dwoma różnymi stylami i myślę, że dobrze mieć takie doświadczenie".
Pytana o poniedziałkowe spotkanie z Osaką w 1/8 finału przyznała, że czeka ją znacznie trudniejszy pojedynek. Dodała, że w Madrycie miała szansę z nią trenować. "Jestem naprawdę podekscytowana, bo niezależnie od tego, co się wydarzy, będzie to dla mnie lekcja" - zapewniła.
Dotąd Polka i Japonka spotkały się w oficjalnych meczach trzykrotnie. W 2019 roku nastoletnia jeszcze Świątek przegrała z Osaką, później dwukrotnie pokonywała ją, w tym raz na mączce w Paryżu w 2024 roku.

Zapytana przez PAP, jaki posiłek byłby dla niej najlepszy, aby mogła nabrać sił przed takim meczem, jaki ją czeka odparła: "Staram się w czasie turnieju jeść lekko. Jakbym miała wybrać najlepszy posiłek w Rzymie, to bym wybrała makaron z guanciale, ale z pewnością tego nie będzie, bo za dużo tłuszczu, więc wybiorę prostsze danie - kurczaka, żeby czuć się lepiej".
Na uwagę PAP, że stadion w Rzymie w czasie meczu z Włoszką był po stronie Polki, stwierdziła: "Może z uwagi na to, jak potoczył się mecz i na wynik, Włosi nie mieli zbyt wielu okazji do klaskania".
"Może podobały im się niektóre moje akcje, więc naprawdę to doceniam, bo faktycznie czasem można trafić na kibiców, którzy kibicują bez dwóch zdań dość agresywnie swoim zawodnikom. Ale myślę, że także ze względu na to, że mam taką historię w Rzymie, to Włosi też mnie lubią. Jest tu też dużo Polaków" - podkreśliła trzykrotna zwyciężczyni turnieju w Wiecznym Mieście.
Mecz na centralnym korcie trwał ponad godzinę i na krótką chwilę zakłócił go przelotny deszcz. Na trybunach było kilkuset wiwatujących Polaków, którzy zagrzewali Świątek do walki.
