Angielski zespół zdecydowanie nie zgadza się z werdyktem i twierdzi, że decyzja zawiera kilka poważnych błędów. "Stanowisko klubu jest jednoznaczne: decyzja zawiera z kilku powodów oczywiste, fundamentalne błędy natury prawnej, zasadniczej i faktycznej, a także jest nie do obrony" – przekazał klub w oficjalnym oświadczeniu. Manchester City od dawna zaprzecza również, że dopuścił się jakiegokolwiek przewinienia, a teraz chce podważyć ustalenia niezależnej komisji za pomocą odwołania.
Zdaniem komisji Manchester City wykorzystywał fikcyjne umowy komercyjne jako część systemu, dzięki któremu przez niemal 10 lat zawyżał wykazywane przychody, jednocześnie wykazując znacznie niższe koszty. Według ustaleń komisji łączna różnica miała przekroczyć 900 milionów funtów. Klub odrzuca jednak te twierdzenia i przekonuje, że dysponuje "niepodważalnymi dowodami", które potwierdzą jego stanowisko.
Jednym z kluczowych punktów odwołania ma być kwestia finansowania niektórych umów sponsorskich. Oczekuje się, że Manchester City będzie argumentował, iż część tych porozumień finansował rząd Abu Zabi, a nie właściciele klubu. Sposób finansowania i rzeczywista wartość niektórych umów komercyjnych należą do najważniejszych elementów całej sprawy.
Kolejną kwestią będzie sam proces odwoławczy. Nowe zasady Premier League dotyczące przyspieszonego postępowania stanowią, że przesłuchanie musi odbyć się w ciągu 12 tygodni od złożenia odwołania, a decyzja musi zostać wydana najpóźniej 30 dni po jego zakończeniu. Manchester City ma jednak, zgodnie z przewidywaniami, argumentować, że przepisy te nie obowiązywały w czasie, gdy klub został pierwotnie oskarżony w lutym 2023 roku. Również ten zarzut może zatem stać się częścią prawnej obrony klubu.
Ewentualne konsekwencje całej sprawy nie muszą ograniczać się wyłącznie do sankcji sportowych. W czwartek przewodnicząca parlamentarnej komisji finansów Meg Hillier zwróciła się do brytyjskiego urzędu skarbowego HMRC z pytaniem, jakie działania podejmuje on w reakcji na ustalenia Premier League. Była to reakcja na opublikowanie we wtorek decyzji niezależnej komisji, według której Manchester City "w trakcie wielu sezonów dopuścił się znacznie ponad 100 pojedynczych naruszeń zasad Premier League".
Hillier poinformowała, że w związku ze sprawą napisała do stałego sekretarza HMRC JP Marksa. Nie można zatem wykluczyć, że w przyszłości sprawa będzie analizowana również z perspektywy brytyjskich organów podatkowych, choć ewentualne dalsze kroki będą zależeć od ich własnej oceny.
Cały spór może mieć ponadto jeszcze szerszy wpływ na angielski futbol. Prawnicy specjalizujący się w prawie sportowym spodziewają się, że sprawa może doprowadzić do kolejnych lat batalii prawnych. Konkurencyjne kluby, piłkarze lub agenci mogą przy tym rozważać, czy w związku ze sprawą mają podstawy do domagania się odszkodowania. Manchester City czeka zatem kolejna długa batalia prawna, której wynik może wpłynąć nie tylko na sam klub, lecz potencjalnie również na innych uczestników Premier League.
