Przejdź do głównej treści

Puchar Polski: Legia wyeliminowana, koszmarne błędy osłabionej Wisły i porażka z Odrą

Zaktualizowany
Puchar Polski
Puchar PolskiPAP/Wojtek Jargiło

Kolejna edycja STS Pucharu Polski ruszyła. W meczu 1. rundy Radomiak Radom po zaciętym starciu wygrał z rezerwami Korony Kielce. W kolejnym ciekawym meczu Odra Opole sprawiła niespodziankę i wyeliminowała Wisłę Kraków. Z rozgrywkami niespodziewanie pożegnała się także Legia Warszawa, która poległa w Lublinie.

Motor Lublin - Legia Warszawa (3:0)

Spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy idealnie. Już w trzeciej minucie piłkę po stracie Roberta Deziela przejął Fabio Ronaldo i wyłożył ją Karolowi Czubakowi, który strzałem przy słupku otworzył wynik spotkania.

Sytuacja mogła powtórzyć się kilka chwil później, kiedy błąd w przyjęciu popełnił Rafał Augustyniak. Ronaldo ponownie obsłużył precyzyjnym podaniem Czubaka, jednak tym razem uderzenie napastnika przeleciało obok słupka.

Goście przejęli inicjatywę, ale brakowało im pomysłu na minięcie dobrze zorganizowanej defensywy Motoru. Co więcej, zaangażowanie w ofensywie narażało ich na kontrataki i właśnie po takiej akcji stracili kolejnego gola. W końcówce pierwszej połowy futbolówkę jeszcze na własnej połowie przechwycił Ronaldo i po samotnym rajdzie oraz efektownym zwodzie podwyższył prowadzenie gospodarzy.

Druga odsłona mogła rozpocząć się jak pierwsza, od gola Czubaka, ale tym razem sędzia uznał, że napastnik faulował interweniującego Otto Hindricha. Podopieczni Marka Papszuna po tym ostrzeżeniu znów ruszyli odważniej do ataku, jednak wciąż mieli problem ze znalezieniem sposobu na obronę rywali i ostatecznie nie udało im się to ani razu.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Zawodnicy Mariusza Misiury do ostatnich minut imponowali za to konsekwencją, a w ostatniej akcji wynik ustalił jeszcze Mbaye Ndiaye. Motor w dość spektakularny sposób wyeliminował więc z rozgrywek jednego z faworytów do ostatecznego zwycięstwa, ale "Wojskowi" okazję do rewanżu zyskają już w sobotę, kiedy zmierzą z tą samą drużyną w ramach 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Odra Opole - Wisła Kraków (2:1)

Trener trzeciego zespołu PKO BP Ekstraklasy dokonał kilku zmian w podstawowym składzie względem tej jedenastki, która zazwyczaj zaczyna mecze ligowe. Od pierwszej minut zabrakło m.in. Marcela Łubika, Alana Urygi, Kacpra Dudy, Raoul Gigera czy lidera klasyfikacji strzelców Jordiego Sancheza. W wyjściowym składzie był natomiast Angel Rodado.

Spotkanie mogło rozpocząć się znakomicie dla gospodarzy, bo już na samym początku w polu karnym faulowany był Michał Feliks, który urwał się defensywie. Upiekło się jednak gościom z Krakowa, ponieważ w momencie podania do napastnika Odry był spalony.

Wisła w pierwszym kwadransie nie przeważała, ale po jego upływie od razu wyszła na prowadzenie. Kuziemka otrzymał podanie w polu karnym od Rodado, młodzieżowy reprezentant Polski świetnie ograł obrońcę i idealnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Łukasz Tomczyk bardzo szybko podjął decyzję o zmianie, bo już w 29. minucie jego decyzją plac gry opuścił 19-letni Stanisław Gieroba i wszedł za niego Josh Perez. Chwilę później sytuacja gości mocno się skomplikowała, bo bezpośrednią czerwoną kartką ukarany został skrzydłowy – Marko Bozić. Tuż przed upływem podstawowego czasu pierwszej połowy świetną okazję miał Feliks, ale uderzył bardzo źle.

Krakowska drużyna fatalnie weszła w drugą połowę. Najpierw za długo zwlekali z wykonaniem wybicia piłki od bramki, za co rzut rożny dostała Odra. Gospodarze nic z tego nie zyskali, ale kolejne rozegranie z piątego metra było koszmarne. Obrona chciała zagrać koronkowo, źle podawał Kutwa, fatalny błąd przy wyjściu zanotował Patryk Letkiewicz i do pustej bramki trafił Patryk Szysz.

Biała Gwiazda nie nauczyła się na błędach. W 60. minucie znowu fatalnie zachowała się obrona Wisły. Letkiewicz, zamiast tym razem wybić piłkę nogą, zagrał płasko przed pole karne do Igbekeme, który został zaskoczony przez rywali, stracił futbolówkę i Feliks w końcu trafił do siatki, wyprowadzając Odrę na prowadzenie. Chwilę później zmianami reagował Jop, wprowadzając Dudę, Ertlthalera oraz Neugebeuera za kontuzjowanego Letkiewicza.

Wisła Kraków miała kapitalną szansę w 70. minucie. Odra ruszyła do stałego fragmentu pod polem karnym gości i zapomniała o defensywie, z kontrą uciekł Julius Ertlthaler, poradził sobie z szaleńczo goniącymi obrońcami, ale w decydującym momencie wyczekał go Miłosz Mleczko, który nie dał się minąć i uchronił swoją drużynę przed stratą gola.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

W końcówce brakowało klarownych okazji dla Wisły. Najbliżej był Krzyżanowski, ale jego strzał z dystansu obronił z dużą łatwością Mleczko. Arbiter do regulaminowego czasu doliczył siedem minut. W trakcie dodatkowcy minut oglądaliśmy bardziej brzydką grę niż piękną piłkę, a ostatnią szansę miał Rodado, ale uderzył nad bramką. Ostatecznie Odra Opole, która oddała dwa celene strzały, wygrała i wyrzuciła z Pucharu Polski triumfatora tych rozgrywek z 2024 roku. Wisła nie zdołała utrzymać przewagi, grając przez godzinę w osłabieniu. 

Korona Kielce II - Radomiak Radom (0:1)

Spotkanie mogło rozpocząć się dla gości fatalnie, gdyż już na początku piłkę doświadczonemu Luquinhasowi odebrał Kornel Toboła, jednak strzał młodego napastnika zatrzymał Filip Majchrowicz. Tuż po chwili brazylijski skrzydłowy sam mógł zaskoczyć bramkarza rywali, ale jego uderzenie przeleciało tuż nad bramką.

Radomiak z każdą minutą zwiększał przewagę, a po świetnym podaniu Che Nunnely'ego świetną okazję miał Ronaldo Lumungo, który jednak nie zdołał pokonać Franciszka Panka. Sporo pretensji do napastnika miał Fernand Goure, gdyż był ustawiony na zdecydowanie lepszej pozycji.

W końcu jednak drużyna z Ekstraklasy dopięła swego. Tuż po upływie pół godziny gry Lumungo wykorzystał efektowne zagranie Luquinhasa i sprytnym strzałem zapewnił przyjezdnym prowadzenie. Celebrację zakłóciły rasistowskie okrzyki z trybun, a sędzia Daniel Stefański ostrzegł delegata PZPN, że w przypadku powtórki sytuacji będzie zmuszony przerwać spotkanie.

Drugą część lepiej rozpoczęli zawodnicy Tomasza Kaczmarka, ale wkrótce inicjatywę przejęli gospodarze. Podopieczni Arkadiusza Adacha, którzy na co dzień występują na czwartym poziomie rozgrywkowym, wykazywali się sporą ambicją, jednak mimo wielu prób nie udawało im się przebić przez szczelną defensywę ekipy z Radomia. W końcówce po kontrataku doskonałą okazję miał jeszcze Guilherme Luiz, ale znów wyśmienitą interwencją popisał się Panek. "Zieloni" mimo intensywnej końcówki zdołali utrzymać korzystny wynik i zameldowali się w kolejnej rundzie rozgrywek.

Wszystkie mecze 1. rundy STS Pucharu Polski

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen