Piłkarski klasyk w wykonaniu Juve i Atalanty, gol Milika

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Piłkarski klasyk w wykonaniu Juve i Atalanty, gol Milika
Piłkarski klasyk w wykonaniu Juve i Atalanty, gol Milika
Piłkarski klasyk w wykonaniu Juve i Atalanty, gol Milika
AFP
Prawie 30 strzałów i aż sześć goli! Takie mecze Juventusu można oglądać w nieskończoność. Odważnie walczył Arkadiusz Milik, strzelec drugiej bramki dla Juve. Wojciech Szczęsny nie zanotował równie udanego występu.

Jak się przygotowuje do meczu, kiedy ktoś arbitralnie odbiera 15 wypracowanych w sezonie punktów? Niektóre włoskie media sugerowały, że Wojciech Szczęsny poprosił o zgodę na odejście z klubu. Niezależnie od ich prawdziwości, same doniesienia mogą wprowadzać dodatkową niepewność u piłkarzy. Co prawda zarząd prosił ich o skupienie na grze, a sam obiecał walczyć o przywrócenie punktów, ale... łatwiej powiedzieć niż zrobić.

Mecz zaczął się dla Juventusu fatalnie, ponieważ zawiódł ten, na którego sami stawialibyśmy w ciemno – tak po jego ligowych, jak i mundialowych występach. Wojciech Szczęsny słabą interwencją pomógł Ademoli Lookmanowi w 5. minucie zdobyć bramkę dla Atalanty. Już na starcie Juve musiało więc gonić wynik przeciwko drużynie, która zostawiła daleko za sobą listopadowe porażki i ostatnio wpakowała osiem goli Salernitanie.

Na Allianz Stadium Stara Dama jeszcze w tym sezonie nie przegrała, więc jej zawodnicy rzucili się do odrabiania strat. Napór przyniósł efekt w 23. minucie, gdy Fagioli padł w polu karnym, a sędzia (po konsultacji z VAR) przyznał karnego. Nie pomylił się Angel Di Maria, a sam Fagioli 10 minut później zaliczył asystę. Jego potężne dośrodkowanie spod prawej linii bocznej doszło do Arkadiusza Milika, który zostawił Musso bez cienia szansy. Za szybko, za mocno, za dobrze.

Sekwencja prowadząca do bramki Milika
Opta by Stats Perform

Na przerwę Juve schodziło więc podbudowane. I nawet pustawe nieco trybuny Allianz Stadium nie przygasiły piłkarzy, zresztą obecni fani nadrabiali wokalnie, atmosfera była gorąca. Co zdołali wypracować w pierwszej połowie, stracili jednak gospodarze momentalnie. W pierwszej minucie drugiej połowy Lookman wypatrzył Maehle, a ten pokonał Szczęsnego.

Z remisu w kilka minut zrobiła się ponownie bramka straty gospodarzy, gdy znów trafił Lookman. Cztery gole i asysta w dwóch meczach? Niebywałe otwarcie roku! Atalanta nie popełniła więc błędu z pierwszej połowy, kiedy po prowadzeniu ich ofensywa zwolniła, oddając inicjatywę Juve. Stara Dama ponownie musiała się napocić, by odrobić stratę. Udało się w 65. minucie, gdy po asyście Di Marii trafił Danilo, a stadion oszalał.

W drugiej połowie to wciąż Atalanta wyglądała jednak znacznie lepiej w ofensywie, oddając groźne strzały. Przy obronie jednego z nich, z 73. minuty (Toloi z dystansu) w końcu można było zobaczyć imponującą paradę Wojciecha Szczęsnego. Minutę później boisko opuścili Milik i Di Maria, którzy swoje zadanie wykonali. Świeże siły w atak mieli wlać Miretti i Kean.

Juventus faktycznie zdominował rywali, ale wynikało to bardziej z cofnięcia Atalanty, chyba zadowolonej z wyniku. Ostatni kwadrans (w tym cztery doliczone minuty) to prawdziwe oblężenie bramki gości, ale już bez bramek. Niezależnie od wyniku, taki Juventus chciało się oglądać. To była zupełnie inna drużyna niż ta z ostatnich trzech meczów ligowych, kiedy zdobycie jednej bramki było szczytem możliwości, a styl pozostawiał wiele do życzenia.

Statystyki mecz Juventus-Atalanta
Opta by Stats Perform