Oba zespoły notowały serie zdobytych punktów w niedzielnym pojedynku. Ostatecznie cieszyli się kibice MKS, którzy skandowali wraz z koszykarzami „Miasto lidera, Dąbrowa, miasto lidera”.
"Ciężko nazwać niespodzianką to, że mamy cztery zwycięstwa. Najważniejsze jest to, że wygrywamy. Styl nie był najpiękniejszy, ale też nie jest najważniejszy. Spróbujmy osiągnąć nasz pierwszy cel, jakim jest udział w rywalizacji o Puchar Polski" – dodał Piechowicz.
Przyznał, że gra nie układała się w niedzielny wieczór tak, jak życzyli sobie zawodnicy trenera Artura Gronka.
"Satysfakcja po wygranej zawsze jest duża, a zwycięzców się nie osądza. Spotkanie było brzydkie, momentami. Nerwy w końcówce były duże, Trefl były cały czas blisko, nie mogliśmy się rozluźnić, walczyliśmy do końca" – podkreślił kapitan Dąbrowian.
Na trybunach zasiadło 2003 kibiców, żywo reagujących na wydarzenia spotkania. "Bardzo się cieszymy z takiej frekwencji, chcemy i liczymy, że kibiców będzie jeszcze więcej" – podsumował Piechowicz.

