Choć kibice mają w pamięci olimpijskie zwycięstwo Magdy Linette (59. WTA) nad Mirrą Andriejewą (5. WTA), to dziś obie zawodniczki są w zupełnie innych miejscach i Rosjanka była absolutną pewniaczką przeciwko Poznaniance.
Sprawdź szczegóły meczu Linette – Andriejewa
Odrobiła pierwsze przełamanie, drugiego nie
Start spotkania była daleki od imponujących, obie zawodniczki wyraźnie potrzebowały rozruchu, solidarnie wygrywając gemy serwisowe. W czwartym Rosjanka zdradziła oznaki niepewności, trzema niecelnymi zagraniami dopuszczając do równowagi. Break pointa jednak uniknęła, a gem później pomogła jej taśma, po której piłka była nie do uratowania dla Polki. Mirra przełamała na 3:2.
Set mógł uciec niemal natychmiast, gdy znów Poznaniance udało się dojść tylko do 40:40 w gemie Andriejewej, a przy własnym podaniu Linette szybko znalazła się w sytuacji 0:30. Mimo głośnych dyskusji z zespołem obroniła się i walczyła niestrudzenie. W ósmym gemie to jej taśma pomogła, dając dwa break pointy. Oba Mirra zgasiła, jednak genialna gra Magdy przy siatce dała jej cenne trzy punkty. Ten trzeci, stop-wolejem, oznaczał remis 4:4.
W swoim gemie Linette nie dała się nadgryźć i schodziła z zaciśniętą pięścią. Podobnie jednostronnie było przy wyrównaniu na 5:5 przez Andriejewą. Niestety, Rosjanka wymusiła błąd Linette, która moment później popełniła jeszcze błąd podwójny i straciła de facto seta, bowiem Andriejewa nawet z kolejnym podwójnym była nie do ruszenia.
Powtórka w drugim secie, po niesamowitej walce
Poniedziałek nie był najlepszym dniem Andriejewej, co pokazała dwoma kolejnymi błędami podwójnymi na starcie drugiej część. Jednak serwis działał w kluczowych momentach, co szczególnie frustrowało Linette. Trzy break pointy przeszły jej koło nosa, a po obronie podania na 2:1 to Polka straciła kolejnego swojego gema, gdy nie trafiła przy próbie umieszczenia forhendu w narożniku kortu.
Andriejewa odjechała na 4:2, a mimo to Poznanianka wciąż nie cofała ręki, nie stroniła od ryzyka, wciąż walczyła o każdy punkt. I słusznie, w ósmym gemie znów popisała się charakterem. Najpierw zaskoczyła smeczem, później wyszarpała break pointa, a gdy wymusiła błąd Rosjanki na wagę przełamania, rozległo się gromkie „trzymaj!”.
Rozdrażniona faworytka za wszelką cenę chciała uniknąć trzeciego seta i w dziewiątym gemie wytoczyła przeciwko Magdzie wszystkie swoje działa. Polka szybko musiała bronić break pointów, zwłaszcza tego drugiego gasiła popisowo. Nie zdołała jednak domknąć gema, ostatecznie zgubił ją błąd serwisowy. To pozwoliło Rosjance serwować na mecz i była już bezbłędna, pracując na gromkie owacje. Jednak również w wykonaniu Magdy to był kawał meczu!
Szczególnie po tym meczu boli fakt, że Andriejewa potrafiła sypać błędami podwójnymi jak z rękawa, a Linette miała ich tylko dwa. Oba w kluczowych momentach setów. Wraca więc stara prawda, że ważniejsze jest, kiedy popełnia się błędy, a nie ile ich jest.

