Real wraca do domu po 77 dniach, od razu na derby

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Real wraca do domu po 77 dniach, od razu na derby
Real wraca do domu po 77 dniach, od razu na derby
Real wraca do domu po 77 dniach, od razu na derby
Profimedia
Zwykle udajemy się na święta do domu, jednak Real Madryt miał znacznie dłuższą rozłąkę ze swoim stadionem. Zdecydował kalendarz mistrzostw świata i powrotu do rozgrywek krajowych. W sumie Królewscy nie grali u siebie aż 77 dni. Dziś emocje wracają na Bernabeu ze zdwojoną siłą, derbami w Copa del Rey.

Tak, to już dwa miesiące i 16 dni odkąd kibice Realu ostatni raz widzieli swoich ulubieńców grających na Santiago Bernabeu. Był czwartek, 10 listopada, a Merengue pokonali Cadiz 2:1 po golach Militao i Kroosa. Od tego czasu zawodnicy Ancelottiego mieli nie najlepsze wyniki w styczniu grudniu i styczniu. Stracili równowagę punktową w tabeli LaLigi i przegrali mecz o Superpuchar Hiszpanii. Boli tym bardziej, że w obu przypadkach na rzecz Barcelony.

Trudno o lepszą okazję do rehabilitacji niż powrót po 77 dniach na własny stadion i wygrana w derbach z Atletico na wagę awansu do półfinału Pucharu Hiszpanii. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, a jednak raz już w tym sezonie udało im się pokonać ekipę Simeone, w dodatku na wyjeździe. Wtedy strzelali Valverde i Rodrygo, a kibice nie mieliby pewnie nic przeciwko powtórce z rozrywki.

Po dwóch i pół miesiącach z dala od swojej strefy komfortu, gdzie Real Madryt doskonale radzi sobie z rywalami, w końcu przyjdzie okazja pokazać prawdziwą wartość. Dotąd w sezonie nie przegrali jeszcze na swoim boisku, wygrywając wszystkie mecze Ligi Mistrzów i pięć z siedmiu ligowych (dwa pozostałe zremisowane).

Stawka wysoka jak poziom emocji

Przed derbami Madrytu temperatura zdecydowanie nie wskazuje na styczeń. Wczoraj podniosły ją doniesienia, że Real zamierza wyrzucać ze stadionu osoby w koszulkach AtleticoAtletico znajdujące się poza sektorem gości. Sektorem, który nie spełnia ani zapotrzebowania, ani wytycznych ligowych. Królewscy co prawda zaprzeczyli stanowczo, ale nie wszyscy uwierzyli w oficjalne oświadczenie.

Nocą z kolei na jednym z wiaduktów zawisł baner z hasłem "Madryt nienawidzi Realu" w barwach Atletico, do którego podwieszona została kukła z koszulką Viniciusa Jr. Nic więc dziwnego, że dziś wszystkie oczy hiszpańskiej piłki zwracają się na Madryt, nie tylko pod kątem wydarzeń na boisku.

Dwa i pół miesiąca spokoju dla budowlańców

Na koniec warto przypomnieć, że długa rozłąka ze swoim stadionem była Realowi na rękę. Klub prowadzi największą jednorazową przebudowę stadionu w jego historii. Choć same trybuny zmieniają się nieznacznie, to powstaje nowe zadaszenie (w tym boiska), fasady i rozległe zaplecze komercyjne.

Do spółki ze składanym boiskiem te rozwiązania mają uczynić Bernabeu jeden z najnowocześniejszych stadionów świata. Ponieważ jednoczesne prowadzenie budowy i organizacja imprez masowych są szczególnym wyzwaniem, każda okazja do dłuższej przerwy pozwala wykonawcy na realizację tych elementów, które ingerują w przestrzeń przeznaczoną dla kibiców. Czas to w tym wypadku pieniądz, ponieważ wciąż nie jest pewne, jak wysoki będzie koszt modernizacji, a harmonogram goni: cel to zakończenie prac latem tego roku.