Polacy przegrali w Sosnowcu z Serbią w swoim pierwszym meczu towarzyskiego turnieju Silesia Cup. Przybyłkowicz został najmłodszym debiutantem w historii polskiej siatkówki.
"Czuję się bardzo dobrze. Jestem zadowolony z debiutu. Dziękuję trenerowi za to, że dał mi szansę. Wiadomo, że kiedy rozegrałem pierwsza piłkę i Kuba Majchrzak skończył akcję, to ciśnienie zeszło troszkę ze mnie. Tydzień temu się dowiedziałem, że będę w składzie meczowym. Rok wcześniej wydawało mi się, że droga do kadry seniorskiej jest bardzo długa" – dodał.
Inny z debiutantów Jakub Majchrzak też przyznał, że odczuwał stres.
"Po dobrych akcjach wszystko to znikło. Trener powiedział, że wszystkim da szansę. Debiut był niezły, szkoda, że zakończony przegraną. W tie-breaku mieliśmy przewagę, nie skończyliśmy kilku piłek" - ocenił.
W spotkaniu wystąpił przyjmujący Mikołaj Sawicki, który stracił miniony sezon reprezentacyjny, a także większość trwającego klubowego z powodu podejrzenia o doping. W kwietniu został praktycznie uniewinniony, a do gry w klubie wrócił już w marcu.
"Zabrali mi kawał mojego życia, to była bezczelna kradzież tak naprawdę. Na razie ciężko pracuję. Powrót do kadry to fajna sprawa. Jestem blisko lepszej formy fizycznej. Rozmawiałem z trenerem, ustaliliśmy, że chcę jak najdłużej potrenować, by wrócić do dobrego rytmu" – wyjaśnił.
30-letni środkowy Bartłomiej Lemański po siedmiu latach przerwy wrócił do szerokiej kadry siatkarskiej.
"Koledzy nie wołają na mnie - na szczęście - 'dziadek'. Ale to fajne uczucie być najstarszym, dostałem szybki awans na kapitana. Jestem z siebie zadowolony, z drużyny też. Mieliśmy chyba ośmiu debiutantów, którzy nagle wskoczyli na reprezentacyjny poziom. Przegraliśmy 2:3, ale sety były na styku, wyrównane. W wielu momentach dobrze to wyglądało. Za nami krótkie przygotowania. Po to jest ten turniej, by się sprawdzić i poćwiczyć sytuacje meczowe" - stwierdził.
