Turniej w Genui to ostatni sprawdzian dla jego uczestników przed inauguracją Ligi Narodów, której pierwsze mecze zaplanowano na 3 czerwca. Biało-czerwone do Włoch ruszyły prosto ze zgrupowania w Wałczu, ale w składzie zabrakło m.in. Magdaleny Stysiak. Liderka kadry dopiero tydzień temu wznowiła treningi.
Pierwszy rywal, Turcja, także nie wystąpił w najsilniejszym składzie. W zespole wicemistrzyń świata zabrakło przede wszystkim dwóch najlepiej punktujących siatkarek – Ebrar Karakurt oraz Melissy Vargas.
Początek piątkowego meczu był obiecujący w wykonaniu podopiecznych Stefano Lavariniego, które trudną zagrywką starały się sprawić kłopoty przeciwniczkom. Turczynki jednak szybko przejęły inicjatywę i po serii udanych bloków prowadziły 11:6, a Lavarini poprosił o pierwszą przerwę.
Polki poprawiły grę w ataku, kilka udanych akcji w wykonaniu Martyny Czyrniańskiej i nowej atakującej Julii Szczurowskiej pozwoliły na wyrównanie stanu spotkania. W końcówce rywalki nie myliły się, przy stanie 21:21 wygrały trzy kolejne akcje i wykorzystały drugą piłkę setową.
W drugiej partii Turczynki prowadziły od samego początku, ale w pewnym momencie biało-czerwone zniwelowały dystans do jednego punktu (16:17). Ożywienie w szeregi polskiego zespołu wniosła Oliwia Sieradzka, która zastąpiła Szczurowską i w ataku nie wstrzymywała ręki. Wicemistrzynie świata znów lepiej poradziły sobie na finiszu, choć Polki trochę im pomogły, popełniając kilka prostych błędów.
Najbardziej zacięty był trzeci set, ale na początku podopieczne Lavariniego znów musiały odrabiać straty, bowiem przegrywały już 7:13. I podobnie jak w dwóch poprzednich odsłonach, losy wyniku rozstrzygnęły się w samej końcówce. Tym razem polskie siatkarki wykazały więcej opanowania. Najpierw Justyna Łysiak z drugą nominalną libero, ale grającą na pozycji przyjmującej, Aleksandrą Szczygłowską obroniły kilka mocnych ataków Turczynek. W decydującym momencie dwa serwisy Moniki Lampkowskiej zapewniły wygraną.
Biało-czerwone wreszcie znalazły skuteczny sposób na omijanie bloku Turczynek, które w trzech setach zdobyły 15 punktów w tym elemencie (Polki tylko trzy). Obraz meczu mocno się zmienił, gra polskich siatkarek była coraz bardziej stabilna i momentami wręcz dominowały one na parkiecie. Wygrywały 10:4, 13:7 oraz 19:14, ale popełniły kilka błędów i przewaga zmalała do jednego „oczka”. W końcówce drużyna Lavariniego znów wypracowała przewagę, a seta zakończyła asem serwisowym Alicja Grabka.
Decydującą odsłonę lepiej zaczęły Turczynki, które znów punktowały blokiem, a do tego dołożyły trudną zagrywkę. Szybko uzyskały kilkupunktową przewagę i tym razem Polki nie były w stanie skutecznie odpowiedzieć.
W drugim spotkaniu w Genui Włochy zmierzą się z Serbią, z którą Polki spotkają się w sobotę (początek, godz. 17). Na zakończenie rywalizacji biało-czerwone zagrają z gospodyniami turnieju.
