Turniej zaczął się w środę w Sosnowcu, gdzie Biało-Czerwoni przegrali z Serbami 2:3, a Bułgaria pokonała Ukrainę 3:1. W pierwszym piątkowym spotkaniu Bułgaria pokonała w katowickim Spodku Serbię 3:2.
Trener Polaków Nikola Grbić mocno zmienił skład w porównaniu ze spotkaniem w Sosnowcu. W wyjściowej szóstce na piątkowe starcie zostali tylko Bartłomiej Lemański i Marcel Bakaj. Na pozycji pierwszego libero wystąpił w piątek Maksymilian Granieczny.
Gospodarze od początku pierwszego seta musieli odrabiać straty. W końcówce zespół trenera Raula Lozano prowadził już 24:20, dwa skuteczne polskie bloki tylko na chwilę dały nadzieję miejscowym kibicom i po chwili z wygranej partii cieszyli się Ukraińcy.
W drugiej partii Polacy prowadzili 7:3, rywale wyrównali (9:9, 10:10), a potem Biało-Czerwoni – przy zagrywce Aleksandra Śliwki - zdobyli sześć punktów z rzędu i wydawało się, że emocji nie będzie. Tymczasem Ukraińcy nie zrezygnowali i po ataku Ilii Kowalowa było 22:22. Ostatnie słowo należało jednak do miejscowych.
Mnóstwa emocji dostarczył kibicom trzeci set. Było w nim sporo dłuższych akcji. Gospodarze prowadzili już 20:15, ale roztrwonili tę przewagę (22:22) i widzowie na stojąco oglądali końcówkę. Rozstrzygnął ją skutecznym atakiem Bartosz Gomułka.
Niezwykle zacięty i wyrównany była czwarta odsłona. Częściej minimalne prowadzenie mieli w niej Polacy, ale nie potrafili „odskoczyć” przeciwnikom. Ostatnie punkty i wygraną zapewnił im trzema „asami” Gomułka.
Śląskim turniejem Polacy rozpoczynają sezon reprezentacyjny. W jego pierwszej fazie trener Nikola Grbić dał odpocząć m.in. Wilfredo Leonowi, Tomaszowi Fornalowi czy Jakubowi Kochanowskiemu.
Silesia Cup to jedyny turniej towarzyski, którzy Biało-Czerwoni rozegrają przed rozpoczynającą się 10 czerwca Ligą Narodów. W pierwszym tygodniu zmagań zmierzą się w chińskim Linyi z Kubą, Słowenią, Japonią i Ukrainą.
Turniej zakończy się w sobotę, kiedy w Katowicach Serbia zagra z Ukrainą (17:00), a Polska z Bułgarią (20:00).
