Kowalski, który został pierwszym Polakiem w Crucible, po pierwszym dniu rywalizacji, gdzie zaprezentował się bardzo dobrze, przegrywał z Markiem Williamsem 3:6, przegrywając trzy frejmy z rzędu przed przerwą.
Mecz został wznowiony w niedzielny wieczór i zaczęło się bardzo dobrze, bo Kowalski doszedł do stanu 6:4 po bardzo nerwowym frejmie, gdzie obaj popełniali błędy. Niestety to były miłe złego początki.
Czytaj także: Kowalski postawił się trzykrotnemu mistrzowi podczas debiutu na MŚ
Trzykrotny mistrz świata od tego momentu prezentował się przy stole zdecydowanie lepiej. Wprawdzie kolejnego frejma wygrał z brejkiem 65, ale później dominował i uzyskał brejka 115. Przed przerwą Walijczyk prowadził już 9:4.
Po powrocie był blisko zmniejszenia strat, ale ostatecznie przegrał po taktycznej walce na czarnej bili. Po nie do końca udanej "odstawnej" Polaka Williams zyskał szansę, żeby wbić ją do kieszeni i z tego skorzystał, kończąc mecz wynikiem 10:4.
Antoni Kowalski kończy udział w mistrzostwach świata i może zrobić to z podniesioną głową. Szkoda kilku zmarnowanych okazji w początkowych frejmach meczu, ale mimo wszystko Polak w swoim debiucie na najważniejszej snookerowej imprezie, pozostawił po sobie dobre wrażenie.
