Kowalski (69. w rankingu światowym) został pierwszym Polakiem, który zagrał podczas głównego turnieju mistrzostw świata w legendarnym Crucible, gdzie rywalizuje tylko 32 snookerzystów. Antoni musiał przejść żmudne kwalifikacje, ale dokonał tego i w pierwszej rundzie mierzył się z trzykrotnym mistrzem świata Markiem Williamsem (triumfował w 2000, 2003 i 2018 roku, obecnie numer 6 w rankingu).
Polak zapowiadał, że nie będzie tylko statystą w tym pojedynku i tak też było od samego początku, bo już w pierwszym frejmie wbił brejka w wysokości 82 punktów i objął prowadzenie. W drugim grał bardzo dobrze, miał przewagę, ale jeden błąd sprawił, że Williams doszedł do głosu, a następnie snookerami zabrał kilka punktów Polakowi i "ukradł" tego frejma, doprowadzając do remisu.
Na pierwszą przerwę w sesji obaj schodzili przy remisie 2:2, następnie obaj wygrali po jednym frejmie.
Niestety od stanu 3:3 skuteczniejszy przy stole był Mark Williams, który tego dnia nie był na pewno nieosiągalny dla Antka. W trzech kolejnych frejmach Polak miał swoje okazje, żeby je wygrać, niestety za każdym razem pojawiały się większe lub mniejsze błędy, które z takim rywalem mają bolesne skutki.
Jednak Kowalski zaprezentował dobry poziom, godny gry na mistrzostwach świata i przed jutrzejszym dniem na pewno nie musi chować się ze wstydu. Mecz zostanie wznowiony w niedzielę o godzinie 20:00.
