Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie, która trwa od końcówki lutego, spowodowała, że zaplanowane na kwiecień Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej zostały odwołane, a w kalendarzu F1 powstała niespotykana wcześniej w tym okresie miesięczna przerwa.
Wydawało się, że w trwającym sezonie zamiast 24 wyścigów, odbędą się 22 weekendy startów, ponieważ nie zaplanowano w tamtym okresie żadnego zastępstwa. Teraz wiemy, że jednak kierowcy będą startowali w 23 rundach.
Władze zdecydowały się, że pomiędzy GP Azerbejdżanu (24-26 września), a GP Singapuru (9-11 października) odbędzie się GP Bahrajnu, które zostanie jednak rozegrane na torze Sepang… w Malezji pod pełną nazwą Formuła 1 Gulf Air Bahrain Grand Prix w Malezji.
Oznacza to, że Formuła 1 wróci na legendarny malezyjski tor po 9 latach przerwy. Po raz ostatni kierowcy „królowej motorsportu” ścigali się w październiku 2017 roku i wtedy triumfował Max Versteppen. W tym roku na torze Sepang kierowcy będę rywalizować w dniach 2-4 października.
