Z zawodowego punktu widzenia trudno nie zgodzić się z samą zawodniczką, że może żałować porażki w wielkim finale Roland-Garros. Sportowa ambicja nie pozwala ocenić wyniku inaczej. Jednak, gdy pył paryskiej mączki już opadł, Polka zaczęła zdawać sobie sprawę ze skali wrażenia, jakie zrobiła na świecie, nie tylko tym sportowym.
"Chciałabym gorąco podziękować. Nie wiem, co zrobiłam. Nie wiem, dlaczego tak się stało i nie zasługuję chyba na to jednak. Ale dziękuję wam bardzo" – mówiła po finale na antenie Eurosportu polska zawodniczka, która bije rekordy popularności i stopniowo to odkrywa.
Przed wielkim finałem w sobotę klipy ze wsparciem publikowali najbardziej znani polscy medaliści różnych dyscyplin, od Adama Małysza i Kamila Stocha, przez Anitę Włodarczyk, po Juastynę Kowalczyk-Tekieli. Podobne gesty całej tenisowej społeczności wydają się zupełnie oczywiste.
Sto lat na 100 tysięcy gardeł
Odezwał się też Dawid Podsiadło, również pochodzący z Dąbrowy Górniczej. Czołowy polski wokalista w mediach społecznościowych miał nietypową prośbę: "(…) nie chcę mówić, żebyś mi dała potrzymać statuetkę czy coś, ale gdybyś mogła, to bym bardzo to docenił, bo to jest najbliżej, jak byłem trofeum".
Po porażce wzruszona zawodniczka odpowiedziała krótką relacją: "Pucharu nie mam, ale mogę dać Ci talerz Dawid". W sobotni wieczór Podsiadło występował na Stadionie Śląskim w Chorzowie przy blisko 100-tysięcznej publiczności, którą poprosił o wspólne odśpiewanie "Sto lat" dla tenisowej bohaterki. Efekt szybko dotarł do poruszonej Mai, która w tym czasie świętowała z zespołem.
Oglądalność rekordowa jeszcze przed finałem
W chwili publikacji tego tekstu nie ma jeszcze pełnych danych na temat oglądalności sobotniego finału WTA. Wiemy jedynie, że już mecz półfinałowy z Dianą Sznajder pobił wszelkie rekordy dotychczasowych turniejów wielkoszlemowych w kraju, wliczając finały z udziałem Igi Świątek.
W szczycie Eurosport Polska śledziło blisko 2 miliony widzów, przy uśrednionej oglądalności 1,65 mln. Zainteresowanie było tak duże, że ostatnie spotkanie emitował również dostępny znacznie szerzej kanał TVN.
Uwielbienie nie tylko w Polsce, to zrozumiałe
Zasięg w tradycyjnych mediach to nie wszystko. Maja Chwalińska stała się wielką marką w mediach społecznościowych. Tuż przed meczem pierwszej rundy French Open jej konto na Instagramie przebiło granicę 25 tysięcy obserwujących. Gdy wygrała mecz półfinałowy, liczba skoczyła ze 100 do blisko 160 tysięcy. W dniu finału przekroczyła 400 tysięcy, a w chwili publikacji na horyzoncie jest pół miliona. To otwiera nowe możliwości, podobnie jak wysoka nagroda i miejsce rankingowe.
Dlaczego eksplozja popularności Chwalińskiej jest tak ogromna? Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, jej historia w Paryżu realizuje model, który z psychologicznego punktu widzenia najbardziej angażuje do wsparcia: mało znana, do tego skromna osoba ciężką pracą osiąga sukces, pokonując nominalnie silniejsze rywalki.
Nie dostała niczego na tacy, nikt na nią nie stawiał. To budzi w ludziach poczucie sprawiedliwości i nadziei, a identyfikowanie się z taką osobą przychodzi wyjątkowo łatwo. W skrócie: sukces Mai przynosi radość samym kibicującym.
Zresztą, wyjaśnił to dziś na antenie amerykańskiego TNT sam Andre Agassi, przy okazji udzielając celnej rady: "Jeśli nie wiesz, dlaczego na to zasługujesz, to pozwól, że wyjaśnię: zakwalifikowałaś się i dotarłaś do finału jednego z najtrudniejszych wyzwań w tym sporcie. Nie daj się rozproszyć tym artykułom, zwycięstwom i porażkom, tylko doskonal siebie, bo jesteś darem dla tej dyscypliny".
Agassi nie był pierwszym ani ostatnim, który otwarcie chwalił 24-latkę. W końcu jeszcze przed finałem Venus Williams żartowała, że ona już wcześniej stawiała na Maję. Komplementy płynęły też ze strony Alize Cornet, Lindsay Davenport, Chris Evert czy Angelique Kerber, o licznych gwiazdach spoza tenisowego świata nie wspominając.
W poniedziałek Maja ląduje w Warszawie
Kolejnym sprawdzianem popularności Mai Chwalińskiej będzie poniedziałkowy poranek. Wtedy, planowo o 9:25, samolot z Paryża wyląduje na warszawskim lotnisku Chopina.
Polski Związek Tenisowy zaprasza kibiców do powitania finalistki French Open, prosząc przedstawicieli mediów, by uszanowali brak wywiadów podczas spotkania z fanami. Służby lotniska poinformowały o gotowości na liczną obecność kibiców, ale pasażerowie mający poranne wyloty powinni wziąć zwiększony ruch pod uwagę.
