Polka imponuje formą w Portugalii. Chwalińska (129. WTA) początek miała trudny, bo w pierwszej rundzie stoczyła blisko trzygodzinny bój. Jej rywalką była Kaitlin Quevedo (144. WTA). Hiszpanka okazała się trudną przeciwniczką, ale Maja wygrała 3:6; 6:2; 6:4.
Drugą przeciwniczką Polki była dobrze znana Beatriz Haddad Maia (69. WTA). Brazylijka trzy lata temu grała w półfinale wielkoszlemowego Roland Garros i była w TOP 10 rankingu WTA. "Bia" w tym sezonie jednak zawodzi, ale liczyła, że na kortach ziemnych, które są jej ulubionymi, zdoła się odbudować.
Zaczęła od triumfu 6:4; 7:6(3) z Franciscą Jorge (188. WTA), ale szybko na ziemię sprowadziła ją właśnie Chwalińska, która wygrała 6:0; 6:4. Kolejną rywalką na drodze Polki była Simona Walter (96. WTA).
Mecz rozpoczął się od dwóch przełamań, ale kluczowy dla losów starcia był trzeci gem. W nim gra toczyła się bardzo długo, oglądaliśmy aż 32(!) punkty, a Chwalińska wykorzystała ósmego break pointa. Od tej pory Maja bardzo pewnie wyglądała przy serwisie, a Szwajcarka nie zdołała obronić podania. Polka wygrała 6:1.
Druga odsłona była równie dobra dla Polki. Zaczęła od gema serwisowego do zera, a ogólnie w całej partii nie dopuściła rywalki do żadnego break pointa. Walter postawiła się tylko w drugim gemie, ale w nim też została przełamana. Chwalińska wygrała całe spotkanie 6:1; 6:0.
O finał zagra z Robin Montgomery (416. WTA). Amerykanka w przeszłości była w TOP 100 rankingu, a obecnie odbudowuje swój ranking po tym, jak miała kilkumiesięczną przerwę w grze. Nie oglądaliśmy jej na korcie od czerwca ubiegłego roku do końcówki marca.
