Po losowaniu drabinki wydawało się, że Maja Chwalińska (129. WTA) jest skazana na szybki koniec w Oeiras, lądując na drodze najwyżej rozstawionej Bii Haddad Mai (69. WTA) już w meczu 1/8 finału. Pierwszy set był faktycznie skrajnie jednostronny, tyle że nie na korzyść faworytki. Brazylijka zdołała przy swoim serwisie zdobyć dosłownie trzy punkty przez całą partię, tracąc ją po 28 minutach bez otwarcia konta.
W drugiej części meczu obie zawodniczki szły już łeb w łeb przez pięć kolejnych gemów. W szóstym doczekaliśmy się pierwszego break pointa, który natychmiast Polka zamieniła na prowadzenie 4:2.
Mecz nie miał się jednak ku końcowi, bowiem Brazylijka podjęła próbę powrotu z dramatycznego wyniku 0:6, 2:5. Obroniła się, a po blisko 90 minutach walki w końcu ona także wywalczyła okazję na przełamanie Chwalińskiej. Zrobiła to i przy stanie 4:5 chciała wrócić do gry. Tyle że szybko znalazła się w sytuacji 0:40 z trzema piłkami meczowymi Mai. Obroniła pierwszą, przy drugiej musiała skapitulować.
Po wyeliminowaniu największej gwiazdy turnieju, Polka zagra w ćwierćfinale przeciwko piątej zawodniczce drabinki, Simonie Waltert (92. WTA). Wcześniej 24-latka z Dąbrowy Górniczej pokonała Kaitlin Quevedo (144. WTA).
