Hubert Hurkacz w czwartek odniósł bardzo duże zwycięstwo w pierwszej rundzie w Pekinie. Polak pokonał 15. tenisistę świata Learnera Tiena. "Hubi" przegrał pierwszego seta, ale w drugim i trzecim był już lepszy od swojego rywala, z którym grał po raz pierwszy. W kolejnej rundzie czekał na niego Arthur Gea (58. ATP). Z Francuzem też nie miał okazji do tej pory grać w zawodach ATP. Gea radzi sobie znakomicie w ostatnich tygodniach, bo na przełomie lipca i sierpnia wygrał turniej rangi ATP 250 w Los Cabos, pokonując w finale Denisa Shapovalova. Dotarł też do 4. rundy US Open, mimo że odpadł w ostatniej rundzie kwalifikacji, ale dostał się do głównej drabinki jako "szczęśliwy przegrany". Sezon zaczynał w połowie trzeciej setki rankingu ATP, a jeszcze w lipcu był 127. tenisistą świata, a teraz puka do drzwi top 50.
Tie-break zwieńczył pierwszego seta. Świetne wymiany i triumf Hurkacza
Polak w drugim gemie musiał bronić break pointa, ale wyszedł z opresji, posyłając asa. Ogólnie na początku obaj czuli się dobrze przy serwisie. Imponował szczególnie Gea, który po 12 minutach gry prowadził 3:2, nie tracąc nawet punktu podczas podania. Sytuacja zmieniła się w siódmym gemie. Wtedy po raz pierwszy problemy miał Francuz. Hurkacz prowadził 30-0, a następnie gra toczyła się "na przewagi". Ostatecznie Polak nie miał żadnego break pointa, a rywal zakończył gema asem.
Panowie następnie trzymali swoich podań i był remis 5:5. Wtedy znowu niemałe problemy miał Francuz, było 30-30. Niestety dwa kolejne punkty, po autowych uderzeniach Polaka, zdobył rywal i zagwarantował sobie minimum tie-break, do którego ostatecznie doszło.
W pierwszym punkcie Hubert zyskał mini breaka, a następnie wygrał długą wymianę i po asie prowadził 3-0. Na zmianę stron schodził z wynikiem 4-2, ale po niej przegrał akcję przy podaniu i rywal odrobił stratę, ale w kolejnej bardzo długiej akcji znowu górą był Hubert po uderzeniu rywala w siatkę, co dało rezultat 5-3. Wspaniałą akcję zagrał Polak na 6-4. Hurkacz popisał się rewelacyjną grą przy siatce, miał dwie piłki setowe, ale przegrał tą przy swoim serwisie. Hubert miał ogromne szczęście przy drugiej, bo wydawało się, że punkt zdobędzie Francuz, ale Polak zagrał szczęśliwie po siatce i zapisał pierwszego seta na swoje konto.
Znowu decydował tie-break i tym razem lepszy był rywal... Hurkacz miał swoją szansę
Początek drugiej partii dalej stał pod znakiem serwujących i 2:1 prowadził Hurkacz. Gea również pewnie czuł się przy podaniu i szybko było 2:2. W piątym gemie problemy miał Polak. Rywal grał bardzo skutecznie i po złym zagraniu Polaka przy siatce zyskał trzy break pointy z rzędu. Przy pierwszym oglądaliśmy świetną wymianę, którą wolejem zakończył Hurkacz. Przy stanie 30-40 wielkie pretensje miał Francuz do sędziego, a następnie wezwany został supervisor. Gea miał pretensje, że Hurkacz za długo zbierał się do serwisu, gdzie sam długo ustawiał się do returnu. Po sprzeczce świetnie zagrał Polak i doprowadził do równowagi. Następnie musiał bronić jeszcze jednego break pointa, ale zrobił to skutecznie i następnie wygrał gema i prowadził 3:2.
Gea pewnie utrzymał serwis do zera, a w następnym przy podaniu Polaka oglądaliśmy więcej gry, ale Hurkacz uniknął kłopotów i prowadził 4:3. Obaj pewnie utrzymali serwisy i przy stanie 5:4 pod presją pozostania w meczu serwował Francuz. Hurkacz miał 30-0 przy serwisie rywala, był dwie piłki od wygranej, ale wtedy cztery punkty z rzędu wygrał Arthur i tym razem to jemu sprzyjała siatka, która zatrzymała piłkę Huberta na 40-40. Polak prowadził już 40-15 przy swoim podaniu, przegrał jednak dwa kolejne punkty i była równowaga. Łącznie ten stan był aż cztery razy, za każdym Polak wychodził na przewagę i w końcu zamknął gema potężnym smeczem i miał 6:5. Znowu losy seta rozstrzygał tie-break.
Zaczęło się źle, bo kapitalnym minięciem popisał się Gea i zyskał mini breaka, a następnie prowadził 3-0. Na szczęście szybko dwa punkty zdobył Polak i pozostał w kontakcie z rywalem. Jeszcze przed zmianą stron "Hubi" odrobił stratę, kiedy rywal uderzył w siatkę i było 3-3. Niestety Hurkacz popełnił podwójny błąd na 3-5, a za chwilę przegrał kolejną akcję i było 3-6. Francuz nie wykorzystał żadnej z piłek setowych przy swoim serwisie, ale Hubert nie wykorzystał tej szansy... bo kapitalnie minął go rywal i był trzeci set.
Hurkacz, Hurkacz, Hurkacz! W końcu złamał Francuza i zagra w ćwierćfinale
Piąty gem trzeciego seta przyniósł niespotykaną sytuację. We wcześniejszych partiach rywal nie dopuszczał Polaka do żadnego break pointa, a przy stanie 2:2 "podarował" Hurkaczowi aż trzy z rzędu. Już przy pierwszym Francuz zagrał w aut i pierwsze przełamanie w meczu na swoim koncie zapisał "Hubi", następnie potwierdził przełamanie i było 4:2.
Hubert wygrał wspaniałą wymianę przy równowadze i złością wybuch Gea, który rzucił rakietą. Polak miał kolejnego break pointa, przy którym rywal popełnił podwójny błąd serwisowy. Hurkacz po krótkiej przerwie serwował po zwycięstwo w meczu. "Hubi" utrzymał nerwy na wodzy i po dobry serwisie miał dwie piłki meczowe. Wykorzystał już pierwszą, kończąc spotkanie asem serwisowym.
Rywalem Huberta Hurkacza w jego 44. ćwierćfinale zawodów rangi ATP będzie Karen Chaczanow. Co ciekawe Polak i Rosjanin grali ze sobą tylko raz i to w 2019 roku. Wtedy w Wiedniu wygrał Karen.

Wynik meczu:
Hubert Hurkacz – Arthur Gea 7:6(5); 6:7(5); 6:2
