Po występie w Laver Cup Learner Tien (15. ATP) przyjechał prosto do Pekinu na zmagania ATP 500. Po raz pierwszy naprzeciw niego stanął Hubert Hurkacz (41. ATP), który rozegrał dobry turniej w Chengdu. Wyraźnym faworytem bukmacherów był Amerykanin, chcący dobrze zakończyć bardzo owocny sezon.
Sprawdź szczegóły meczu Tien – Hurkacz w Pekinie
Piorunujące wejście i piłka setowa, ale set przegrany
Mocnym pierwszym gemem Hurkacz nie wpuścił Tiena do gry, tymczasem taśma pomogła Polakowi wyjść na 30:0 w drugim gemie. W kolejnym punkcie Amerykanin zaliczył bardzo nieroztropne wyjście do siatki i Hurkacz złapał go w rozkroku. Następnie returnem utrudnił reakcję, by przełamać na 2:0.
Po siedmiu minutach było już 3:0, bo serwis Wrocławianina był piorunujący. Dopiero na tym etapie rywal zapisał się na tablicy, jednak w gemie na 4:1 Tien tylko raz zdołał dotknąć piłki. Po trzech asach jego return zdał się na nic. Jednak wyraźnie się poprawiał, broniąc się w szóstym gemie, tymczasem Hurkacz kompletnie zgubił rytm. Od solidnego 30:0 trzema błędami dopuścił do break pointa, by następnie popełnić pierwszy podwójny błąd i stracić podanie.
20-latek czuł swoją szansę, jednak stracił pierwsze podanie w nerwowym dziesiątym gemie. Dwa spore błędy wpuściły Polaka, ale najdłuższa w secie wymiana przy 30:30 skończyła się błędem forhendowym Huberta, gdy miał już rywala na linach. Ostatecznie break pointa wydarł moment później, gdy rozrzucił rywala po korcie i przy siatce zamknął punkt.
Tyle że nie wykorzystał okazji, a jego błędy przeszły na gema serwisowego. Potężnym autem wyrzucił na 0:30, a prosta pomyłka przy siatce dała trzy break pointy. Wyrzucił i bez punktu stracił podanie – Tien dostał gema w prezencie, musiał tylko nie przepuścić okazji. Polak uratował się przed pierwszą piłką setową, ale przy drugiej jego return nie przeszedł.
Jeden moment słabości Tiena wystarczył
Drugiego seta Hurkacz zaczął od podwójnego, a następnie Tien oszukał go piłką wzdłuż linii. Doszło do break pointa, jednak Polak złapał kontrolę i efektownie obronił się smeczem. Po Tienie nie było widać emocji, to on wydawał się mieć psychologiczną przewagę.
W piątym gemie widać to było wyraźnie, poważnymi błędami Hurkacz doprowadził do 15:40. Serwis uratował go w imponującym stylu, za to z tym elementem miał w szóstym gemie problem Amerykanin. Popełnił pierwszy podwójny błąd, pięknym serwisem zgasił break pointa, tyle że Polak popisowo wyrwał kolejnego przy siatce. Po kolejnej wymianie było 4:2 dla Wrocławianina.
Tien wyraźnie zamierzał zatrzymać Polaka i odrobić stratę, w czym pomogły kłopoty 29-latka z pierwszym serwisem. Były równowagi 40:40, lecz ostatecznie udało się obronić na 5:2. Przy tym wyniku gra została przerwana, ponieważ Hurkacz zaczął krwawić z palca wskazującego. Co prawda nie postraszył rywala w ósmym gemie, za to w dziewiątym serwisem załatwił sprawę.
Profesorski koniec bardzo trudnego seta
Na starcie decydującej partii Tien był o dwa kroki przed Polakiem i nie pozwolił na choćby punkt przy serwisie, ale i nasz zawodnik nie pozostawał dłużny. Delikatnym półwolejem pomógł sobie w zamknięciu zaciętej wymiany i pierwszego gema.
Choć w trzecim secie serwis Polaka był zdecydowanie słabszy niż wcześniej, a asy nie przychodziły, to nadrabiał pomysłowością w korcie i dotrwał do momentu, gdy rakieta zaczęła go słuchać. Błyskawicznie obronił się na 4:4 i w końcu zaczął punktować przy podaniu rywala.
Gdy dobiegł do dropszota, przyszedł upragniony break point. Przepadł błyskawicznie po minimalnym aucie, więc Hurkacz wyrwał kolejnego, idąc jak po swoje. Tym razem Tien nie zdołał celnie odegrać po potężnym forhendzie. Przewaga przełamania przyszła w kluczowym momencie, pozostało zamknąć mecz. Po asie do zewnątrz Hurkacz zajeździł Tiena fantastyczną wymianą, a po bekhendzie Polaka Amerykanin padł na ziemię, a moment później przyszły trzy piłki meczowe. Piorunujący wolej dopełnił dzieła.
Zwycięstwo nad Tienem oznacza, że Hubert wchodzi do drugiej rundy. W niej rywalem będzie Arthur Gea (58. ATP). Francuz wcześniej zasmucił gospodarzy, eliminując Zhizhena Zhanga.

