Linette (60. WTA) czwartkowy pojedynek rozpoczęła w dobrym stylu. Zaliczyła kolejne dwa przełamania i prowadziła już 5:0. 17-letnia rywalka dopiero wchodzi na tenisowe salony, stąd jej stosunkowo niska, 280. pozycja rankingowa.
Mimo to Pohankova pokazała pazur, gdy wygrała wszystkie punkty w czwartym gemie serwisowym Polki. To nie mogło jednak odwrócić meczu, bo Linette miała już na liczniku 5:2 i szybko zamknęła seta przy podaniu Pohankovej.
W drugiej odsłonie mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu w kategorii juniorek także nie miała wielu argumentów. Tym razem nie ugrała choćby jednej szansy na przełamanie, a sama dwukrotnie traciła serwis. Przegrała po godzinie 22 minutach rywalizacji. Doświadczenie 34-letniej Polki w wielu sytuacjach na korcie okazywało się decydujące. Był to pierwszy pojedynek tych tenisistek.
W kolejnej rundzie Linette zmierzy się z Zeynep Sonmez (67. WTA). Turczynka do piątkowego ćwierćfinału awansowała wskutek kreczu reprezentującej Austrię, rozstawionej z numerem piątym Anastazji Potapowej. Do tego momentu Sonmez prowadziła 6:1, 2:0. Krecz to także motyw przewodni jedynego dotąd meczu Sonmez i Linette - w Meridzie w zeszłym sezonie to Poznanianka musiała poddać mecz.
Linette jest jedyną Polką, która wystartowała w Holandii w singlu. W deblu rywalizowała Katarzyna Piter, która w parze z Czeszką Anną Siskovą w czwartek przegrały w ćwierćfinale z parą japońsko-tajwańską Eri Hozumi i Fang-Hsien Wu 5:7, 6:0, 7-10.
