Z uwagi na świetny występ Mai Chwalińskiej w Singapurze, z wyjątkowym zainteresowaniem śledziliśmy popołudniowy ćwierćfinał, który miał wyłonić jej rywalkę w walce o wielki finał. Rozstawiona najwyżej Mirra Andriejewa (5. WTA) mierzyła się z Leylah Fernandez (31. WTA), z którą zawsze dotąd przegrywała na twardych kortach.
Choć popełniła aż cztery błędy podwójne, to Kanadyjka miała zdecydowanie skuteczniejszy serwis w pierwszym secie. Słabe podanie Rosjanki kosztowało ją aż trzy przełamania na korzyść zdeterminowanej Kanadyjki, z których tylko na pierwsze zdołała odpowiedzieć.
Mając impet po trzech gemach z rzędu pod koniec pierwszego seta, Fernandez mogła przedłużyć serię do pięciu, gdy wywalczyła dwa break pointy przy podaniu Mirry. Jednak nastolatka zdołał przetrwać i sama wyrwała podanie rywalce.
Wydawało się, że to może być początek odwracania wyniku spotkania, jednak w dwóch kolejnych gemach Andriejewa uzyskała zaledwie punkt, gdy Fernandez błyskawicznie odzyskała inicjatywę. Znów udało jej się zdobyć dwa przełamania w serii, po czym obroniła się na 5:2.
To był ostatni moment dla Rosjanki i zabrała się do roboty. W końcu obroniła się na sucho, by następnie odrobić stratę przełamania i obronić się na 5:5. Ostatnie słowo należało jednak do Fernandez, która zapewniła sobie komfort co najmniej tie-breaka obroną na 6:5. Presja spadła w całości na barki 19-latki i nie dała rady, przełamanie zamknęło mecz wynikiem 6:2, 7:5 po godzinie i 33 minutach.
Wygrana oznacza, że Leylah Fernandez i Maja Chwalińska w sobotę spotkają się po raz pierwszy w karierze, od razu na szali będzie awans do finału wielkiego turnieju.

