Debiutujący w finale Wielkiego Szlema Ben Shelton (9. ATP) był oczywistym faworytem nowojorskiej publiczności, która po prawie ćwierćwieczu chciała fetować rodaka jako triumfatora najważniejszego turnieju rozgrywanego w USA. Ale Alexander Zverev (2. ATP) miał w Nowym Jorku niezałatwione sprawy po przegranym przed sześcioma laty finale z Thiemem.
Sprawdź szczegóły meczu Zverev – Shelton
Pod presją Amerykanin pękł dwa razy
23-latek wygrał losowanie i serwował pierwszy, czego wkrótce musiał żałować. Niemiec natychmiast ruszył do ataku podania rywala i opłaciło się: Shelton wyrzucił forhend, break point zwiększył presję, a podwójny błąd już na starcie dał przewagę Saschy. Ponieważ kolejnych szans na przełamanie długo nie było, ten stracony gem zdawał się ważyć coraz więcej.
W szóstym gemie Shelton popisał się efektownym sprintem do siatki, gdzie zaimponował refleksem i pokonał Niemca na 30:0 przy jego podaniu. Zverev konsekwentnie jednak się obronił, nie ryzykując przy tym przełamania.
Kolejnej okazji do odrobienia strat Amerykanin szukał w ósmym gemie po błędzie podwójnym rywala. Miał piłkę na rakiecie, ale poważny błąd sprawił, że zamiast 40:15 oglądaliśmy 30:30 i pewne domknięcie ze strony Niemca. Niewykorzystana szansa bolała podwójnie, bo przegrana wymiana w dziewiątym gemie oznaczała piłkę setową. Znów w kluczowym momencie Bena zawiódł serwis, przełamanie zamknęło partię.
Łeb w łeb do końca, za to tie-break dla Zvereva
Drugi set miał zupełnie inny start – obaj walczyli na równowagi w pierwszych gemach. Po wyjściu na 2:1 Shelton upomniał sędzi, że Niemiec przekracza czas notorycznym kozłowaniem piłki, dołączając tym samym do listy zawodników, których rytuał 29-latka wybija z rytmu. Chwilę później podwójny błąd znów dopuścił Alexandra do szansy na przełamanie, jednak scenariusz się nie powtórzył.
Shelton zyskiwał na pewności, szóstego gema w końcu wziął na sucho, chłonąc tumult 20 tysięcy kibiców na największym tenisowym stadionie świata. Miał na rakiecie piłkę na wagę break pointa kilka minut później i znów popełnił błąd w momencie, który mógł mu dać przewagę. Zverev próbował jeszcze uniknąć tie-breaka przełamaniem w dwunastym gemie, jednak przy 30:0 przegrał żmudną wymianę, a 23-latek pewnie się obronił.
Wyjątkowo wyrównany set zakończył się zupełnie odmiennym tie-breakiem. Zverev nie pozwolił napisać żadnej historii – zaczął pewnie, celnym minięciem ugrał mini przełamanie, a mocnym bekhendem kolejne. Jeszcze dwa asy i szykował się do zamknięcia seta, co udało się również serwisem. Jeśli set był maratoński, to tie-break przypominał sprint.
Po prawie trzech godzinach Zverev przełamany!
Nie chcąc zakończyć meczu w trzech partiach, Florydczyk musiał pokazać najlepszy tenis. Po pewnie prowadzonych gemach serwisowych, dopiero w szóstym wywalczył break point przy podaniu rywala. Szansa na przełamanie przyszła po ponad dwóch godzinach, a odeszła momentalnie – ilekroć był pod presją, Zverev był absolutnie bezbłędny przy pierwszym podaniu.
Walcząc o przetrwanie Shelton dociskał rywala w ósmym gemie, co kosztowało go boleśnie wyglądający upadek na brzuch przy próbie obrony piłki po linii, której zatrzymać nie byłby w stanie! Przy swoim podaniu Amerykanin był już nie do ruszenia, jakby tenisowo dojrzewał przez tych parę godzin. Tyle że wciąż nie miał sposobu na 29-latka z Hamburga.
Jego moment przyszedł w dwunastym gemie! Szeroki forhend otworzył wynik, następnie Amerykanin wygrał dwie wymiany i było 40:0. Niemiec obronił się raz, ale spudłował przy siatce i stracił seta. Do tego momentu wydawał się nietykalny, a teraz? Możemy się tylko domyślać, czy wracał koszmar finału z 2020 roku, gdy wypuścił prowadzenie 2:0.
Tym razem Zverev zrobił wszystko, by zwycięstwo nie uciekło
Po zwrocie akcji w ostatnim gemie, obaj fantastycznie walczyli na otwarcie czwartego seta. Shelton widowiskowo wyszedł na 30:0, jednak po przegranej walce przy siatce dopuścił do break pointa. Zverev „poczuł krew” i nie odpuścił, znów przełamując na starcie.
Hamburczyk obronił się na sucho, jakby chciał pokazać, że na więcej nie pozwoli. Próbował zresztą dobić rywala, zbliżając się na dwa punkty do kolejnego przełamania, jednak Shelton zareagował widowiskowo, ku uciesze publiki. Fani próbowali zresztą niesportowo deprymować Niemca, na co musiała reagować arbiter.
Zverev wytrzymał okrzyki, bezbłędnie przeszedł na 4:2, a Ben po dwóch błędach znalazł się w trudnym położeniu 15:40. Nie dziwne więc, że – gdy tylko mógł – Zverev znalazł się przy siatce i odcinał wszelkie drogi na drugą stronę. Shelton musiał lobować, przestrzelił i stracił drugie przełamanie! Niemiec skorzystał z przerwy i wrócił, by w spokoju wyserwować wymarzony tytuł, kończąc mecz punktowym serwisem!

TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
