Rozstawiona z numerem czwartym Gauff, która triumfowała w nowojorskim Szlemie w 2023 roku, tylko raz straciła podanie, pokonując 53. w rankingu Sonmez 6:3, 6:4 w mocno ofensywnym pojedynku, który w większości toczył się z głębi kortu.
"To niesamowite wrócić na ten kort" – powiedziała pełna energii Gauff w rozmowie na korcie. "Uwielbiam grać w tej atmosferze".
Gauff, która rok temu odpadła w czwartej rundzie m.in. przez problemy z serwisem, tym razem przyjechała do Flushing Meadows z dużo większą pewnością siebie w tym elemencie, mając na koncie zwycięstwo w turnieju WTA 1000 w Cincinnati w tym miesiącu.

Amerykanka pewnie wygrała pierwszego seta, nie musząc nawet bronić break pointa – Sonmez często nie była w stanie odegrać serwisu Gauff lub odpowiadała słabym returnem, który łatwo można było odegrać.
Gauff przyznała, że pracowała nad większą powtarzalnością wyrzutu piłki pod okiem eksperta od biomechaniki Gavina Macmillana, który wcześniej pomógł Arynie Sabalence przebudować serwis – poprawa ta pozwoliła Białorusince awansować na pierwsze miejsce w rankingu.
"To była stopniowa zmiana w serwisie" – powiedziała Gauff. "Powoli zaczyna wyglądać tak, jak powinno".
Gauff szybko przełamała w drugim secie, ale Turczynka podniosła poziom gry, mocno uderzając z głębi kortu i zaskakującymi wyjściami do siatki, gdzie kończyła akcje sprytnymi wolejami.
Sonmez odrobiła stratę na 2:2 i na chwilę objęła prowadzenie.
Przy stanie 2:3 Gauff obroniła kilka break pointów w długim gemie, który ostatecznie wygrała dzięki kolejnemu mocnemu serwisowi.
Gauff określiła utrzymanie podania na 3:3 jako "naprawdę ważne".
"Lubię stawiać rywalkom wyzwania, by utrzymały wysoki poziom przez cały mecz, a jeśli im się to uda, wiesz, biję brawo i schodzę z kortu z podniesioną głową" – powiedziała Gauff. "Ale udało mi się opanować emocje".
