Hubert Hurkacz (96. ATP) w pierwszej rundzie tegorocznego Wimbledonu trafił na rozstawionego z "11". Casper Ruud był dobrym trafem, biorąc pod uwagę, że Polak nie był rozstawiony. Norweg nie lubi się z londyńską trawą i nigdy nie dotarł tam dalej niż do drugiej rundy, mimo że jest znakomitym tenisistą i finalistą Roland-Garros i US Open. "Hubi" był na Wimbledonie w półfinale w 2021 roku i pokonał Ruuda w trzech setach. Jego kolejnym rywalem był Sebastian Ofner (110. ATP). Rok temu Polak i Austriak grali ze sobą na kortach ziemnych w Genewie i wygrał Hubert.
Hurkacz zaczął od bardzo pewnie wygranego gema serwisowego, w którym nie stracił punktu. W trzecim gemie miał małe problemy z serwisem, ale mimo to dał radę pewnie zapisać go na swoje konto. Obaj bardzo pewnie utrzymali kolejne podania i po 13 minutach gry było 3:2.
Do stanu 4:4 nie oglądaliśmy żadnych okazji na przełamań, ale zmieniło się to w dziewiątym gemie. Hubert miał problem przy serwisie i przegrywał 0-40, jednak zdołał obronić trzy break pointy z rzędu. Ten gem był zdecydowanie najdłuższy i najtrudniejszy dla Polaka, bo rywal łącznie miał aż cztery okazje, żeby wyjść na prowadzenie, ale żadnej nie wykorzystał, a przy decydującej piłce zagrał w aut i musiał obronić podanie, żeby pozostać w grze w pierwszym secie.
Ofner utrzymał nerwy na wodzy, a Hurkacz przegrywał już 0-30 przy serwisie, wtedy do gry wszedł znakomity serwis i Polak zdobył cztery punkty z rzędu. Austriak przy stanie 5:6 rozpoczął od podwójnego błędu, mimo to pewnie utrzymał podanie i oglądaliśmy tie-breaka. Decydujący gem, podobnie jak cały set, był bardzo zacięty. Żaden z tenisistą nie potrafił zdobyć mini breaka. Austriak miał dwie piłki setowe, ale ostatecznie partię wygrał Polak, który wcześniej obronił się popisowym zagraniem przy siatce, a następnie rywal uderzył w korytarz deblowy, co dało Hurkaczowi triumf 10-8 w 50 minut.
Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Wprawdzie obaj zaczęli od pewnie wygranych gemów serwisowych, ale w trzecim i piątym gemie Hurkacz zdołała przełamać rywala i szybko prowadził 4:1. Wydawało się, że ma już wszystko pod kontrolą, ale wtedy sam miał mały kryzys i dał się przełamać swojemu rywalowi.
Nie wyprowadziło go to na szczęście z równowagi, przy stanie 5:3 miał piłkę setową przy serwisie Austriaka, ale ten zdołał się jeszcze wybronić. Polak nie miał jednak żadnych problemów ze swoim podaniem, zyskał dwie piłki na zamknięcie partii i wykorzystał już pierwszą po bardzo dobrym serwisie i wygrał 6:4 w 35 minut.
Początek trzeciego seta to natomiast kopia z pierwszego. Obaj trzymali się pewnie swoich podań i nie oglądaliśmy break pointów. Wydawało się, że tak samo będzie w piątym gemie, bo Ofner prowadził już 40-15, ale po autowym uderzeniu przy równowadze pojawiła się szansa dla Hurkacza, ale Sebastian zdołał się wybronić i prowadził 3:2.
Sytuacja zmieniła się w dziewiątym gemie. Wtedy znowu Hurkacz zdołał wywalczyć break pointa i tym razem go wykorzystał kapitalnym bekhendem, który sprawił, że Polak serwował po zwycięstwo w meczu. Zrobił to znakomicie, posyłał asy i bez straty punktu utrzymał serwis, wygrywając całe spotkanie w trzech setach w godzinę i 57 minut.
Jego rywalem w kolejnej rundzie będzie Tommy Paul (25. ATP).
Wynik meczu:
Hubert Hurkacz – Sebastian Ofner 7:6(8); 6:4; 6:4
