Walcząc o to, by zostać siódmym tenisistą w erze Open, który sięgnie po tytuły Roland Garros i Wimbledonu w jednym sezonie, Zverev w imponującym stylu odprawił rywala na korcie numer jeden.
Zverev musiał się mocno napracować w pierwszym meczu z młodym Belgijczykiem Alexanderem Blockxem, ale Royer nie był w stanie zagrozić znakomicie dysponowanemu Niemcowi.
29-latek miesiąc temu zakończył długie oczekiwanie na pierwszy tytuł wielkoszlemowy, triumfując w French Open, ale nigdy nie notował dobrych wyników na Wimbledonie.
Ma teraz znakomitą szansę, by po raz pierwszy awansować przynajmniej do ćwierćfinału podczas dziesiątego startu w tej imprezie, bo Jannik Sinner i Novak Djoković znajdują się po drugiej stronie drabinki, a rozstawiony z numerem czwartym Ben Shelton już odpadł.
"Jeśli będę grał na takim poziomie, naprawdę wierzę, że w tym roku to się może udać", powiedział Zverev.
"W tenisie trzeba mieć krótką pamięć, niezależnie od tego, czy coś poszło dobrze, czy źle. Wygrałem French Open, na ten tytuł czekałem bardzo długo... Dwa tygodnie później jesteśmy już na Wimbledonie i to naprawdę szybka zmiana".
Po przegraniu pierwszego gema w secie otwarcia Zverev zanotował imponującą serię dziewięciu wygranych gemów z rzędu.
Zverev całkowicie kontrolował przebieg meczu, a przy okazji odniósł 50. zwycięstwo na kortach trawiastych w turniejach głównego cyklu.
Niemiecki tenisista w 1/16 finału zmierzy się z Amerykaninem, 92. rakietą świata, Marcosem Gironem.
