Iga Świątek (3. WTA) broni podczas tegorocznego Wimbledonu zdobytego przed rokiem tytułu. W pierwszej rundzie miała sporo problemów, ale ostatecznie pokonała w trzysetowym boju Taylor Townsend (81. WTA). W drugiej rundzie czekała na nią Karolina Pliskova (73. WTA), czyli była numer jeden na świecie i finalistka Wimbledonu z 2021 roku, która w ostatnich latach walczyła z kontuzjami. Do tej pory grały ze sobą trzy razy i zawsze wygrywała Iga. Jednym z ich pamiętnych pojedynków był ten w finale w Rzymie, kiedy wówczas niespełna 20-letnia Świątek wygrała z wyżej notowaną rywalką 6:0; 6:0.
Znakomity pierwszy set Świątek z tylko chwilowym przestojem
Polka rozpoczęła od dobrego serwisu i całego pierwszego gema grała świetnie, nie tracąc w nim punktu. W drugim potrzymała formę. Czeszka popełniła podwójny błąd, a następnie Iga posłała wygrywający forhend, co dało dwa break pointy. Po znakomitym returnie zakończyła gema, a później potwierdziła, że jest dziś mocna przy podaniu.
Pliskova nie mogła znaleźć sposobu na Polkę i znowu szybko przegrywała przy swoim serwisie. Świątek wykorzystała pierwszego z trzech break pointów po wygrywającym returnie. Po 12 minutach gry prowadziła 4:0, tracąc tylko jeden punkt.
Niestety w piątym gemie pojawiły się pierwsze problemy. Polka popełniała błędy, nie trafiała pierwszego podania i podała rękę rywalce, dając jej trzy break pointy z rzędu. Dwa z nich obroniła, ale przy trzecim popełniła podwójny błąd serwisowy, co dało przełamanie. Był to jednak mały kryzys, bo za moment Świątek znowu przełamała rywalkę, a przy swoim serwisie zyskała piłkę setową i zakończyła partię winnerem z forhendu, kończąc ją wynikiem 6:1.
Przestój na początku seta, ale jest pewny awans do kolejnej rundy
Drugi set rozpoczął się źle dla Polki. Pliskova tym razem utrzymała serwis, co przydarzyło jej się po raz pierwszy w meczu, a następnie wygrała zaciętego gema, notując przełamanie i niespodziewanie to Czeszka na starcie drugiej partii prowadziła 2:0. Przeciwniczka popełniła podwójny błąd przy break poincie i straciła przewagę.
Polka miała problemy, ale utrzymała serwis, a w piątym gemie ponownie wygrała gema przy serwisie rywalki, która znowu na koniec posłała dwa złe serwisy z rzędu. Iga prowadziła 3:2. Świątek podtrzymała dobrą dyspozycję i zapisała na swoje konto czwartego gema z rzędu po autowym uderzeniu Pliskovej i była blisko końcowego triumfu.
Trzecia tenisistka świata miała break pointa, ale go nie wykorzystała i tym razem Karolina zakończyła podanie asem, a nie podwójnym błędem. Polka zagrała bardzo dobrze przy podaniu, zakończyła gema winnerem i Pliskova serwowała po pozostanie w meczu. Po szczęśliwym returnie oglądaliśmy trzy piłki meczowe. Pierwsza została wykorzystana po dobrej akcji i obrończyni tytułu pokazała, że trzeba się z nią liczyć także w tym roku.
Kolejną przeciwniczką Igi Świątek będzie zwyciężczyni meczu Alexandra Eala (32. WTA) – Maya Joint (87. WTA).
Wynik meczu:
Karolina Pliskova – Iga Świątek (3) 1:6; 3:6
