Zmiana sposobu sędziowania wyraźnie przyspieszyła tempo całego sezonu ligowego. Władze rozgrywek potwierdziły, że nowy sposób sędziowania popierają wszyscy trenerzy i sędziowie nie zamierzają z niego rezygnować. "Chcemy bezpośrednio przyczynić się do tego, by piłka nożna była bardziej atrakcyjna. Pracujemy nad tym, by unikać błędów, ale z tej obranej drogi nie cofniemy się ani o krok" - podkreślił szef sędziów Domenico Messina.
Dane statystyczne potwierdzają, że piłka jest w grze średnio ponad 59 minut, czyli o pięć i pół minuty dłużej niż w poprzednich sezonach. Średnia liczba fauli na mecz spadła nawet poniżej poziomu angielskiej Premier League. Zamiast ciągłych przerw gra płynnie przenosi się z jednej strony na drugą, na czym korzystają kibice na stadionach i przed telewizorami.

Wyraźnie zmalała także liczba podyktowanych rzutów karnych i pokazanych kartek. Po pięciu rozegranych kolejkach kibice zobaczyli tylko dwa rzuty karne i jedną interwencję VAR, co stanowi ogromną różnicę w porównaniu z poprzednimi sezonami. VAR interweniuje teraz tylko przy całkowicie oczywistych błędach, a sędziowie na boisku mają znacznie większe zaufanie i autorytet podczas samego meczu.
Przedstawiciele włoskiej piłki liczą, że ta filozofia przełoży się także na lepszą konkurencyjność ich klubów na arenie międzynarodowej. W europejskich pucharach włoskie drużyny w przeszłości często traciły przez przyzwyczajenia z krajowych rozgrywek, gdy ich piłkarze padali na murawę po lekkich kontaktach. "Naszym celem jest wspierać piłkę nożną i nie gwizdać po każdym drobnym kontakcie. Tych wytycznych będziemy się trzymać przez cały sezon" - podsumował zadowolony Orsato.
