Mimo efektownego powrotu do walki Polska przegrywa z Kanadą w Bangkoku

Mimo efektownego powrotu do walki Polska przegrywa z Kanadą w Bangkoku
Mimo efektownego powrotu do walki Polska przegrywa z Kanadą w BangkokuLaowilas/NurPhoto / Shutterstock Editorial / Profimedia

Daleki od ideału mecz polskich siatkarek wydawał się zmierzać ku szczęśliwemu zakończeniu, gdy rozbiły Kanadę w czwartym secie. Tie-break nie zostawił miejsca na błędy, a te były i oznaczają porażkę 2:3 (23:25, 25:21, 16:25, 25:11, 13:15). Drugi turniej Ligi Narodów Polska kończy więc z trzema wygranymi i przegraną. Zdobyty punkt utrzymuje naszą drużynę w czołówce Ligi Narodów.

Turniej w Bangkoku miał być dla Polek stosunkowo bezpieczny. Choć były trudniejsze momenty, trzy pierwsze mecze udało się wygrać. Wypadało równie udanie zamknąć wizytę w Tajlandii spotkaniem z Kanadą.

0:1. Zbyt wiele zmarnowanych okazji

Spotkanie zaczęło się od problemów w przyjęciu po polskiej stronie, a gdy Kiera van Ryk weszła na zagrywkę, szybko dała prowadzenie 7:4. Lavarini przerwał grę, widząc kłopoty Polek. Te jednak pogłębiały się gwałtownie – bez przyjęcia, bez kontrataku zrobiło się 13:7 dla Kanady, co wymusiło wprowadzenie Damaske za Piasecką.

Pewność w grze była po stronie rywalek, dlatego autowy atak Lampkowskiej i zablokowane uderzenie Stysiak dały 17:10 dla Kanady. Na boisko weszły jeszcze Szczurowska i Grabka, na szczęście straty udało się zmniejszyć do trzech punktów.

W bardzo nerwowej grze Biało-Czerwone doszły na dwa punkty, jednak dziurawy polski blok i bezlitosny kanadyjski były kosztowne: 23:19. Beznadziejnie? Nie Stysiak wróciła, udało się odrobić dwa punkty, Johnson nie zmieściła ataku przy linii, a po obiciu bloku przez Lampkowską zrobiło się 24:23. Guidetti poprosił o czas, a gdy nasz zespół pozwolił wyprowadzić atak Van Ryk, było po secie.

1:1. Powrót na właściwe tory

Po zbyt wielu zmarnowanych okazjach w pierwszej części, Polki wróciły skupione i bardzo trudne sytuacje zaczęły zgarniać: Koput w końcu zablokowała Van Ryk, a Lampkowska znów obiła blok, zmuszając Guidettiego do wzięcia czasu przy 9:6 dla Biało-Czerwonych. Natychmiast po powrocie Stysiak zapisała pierwszego asa na koncie i choć Kanada nie odpuszczała, to najdłuższą wymianę na 12:8 skończyła Damaske.

Lewe skrzydło trzymało nas na prowadzeniu i jeszcze je budowało. Lampkowska punktowała tam bezlitośnie, podwyższając prowadzenie na 18:12 i wymuszając interwencję Guidettiego. Gdy rywalki zatrzymały Szczurowską, w kolejnym punkcie podjęła wyzwanie i huknęła po skosie, dając 20:15.

Z pomocą Kanadzie przyszła Van Ryk – to jej atak i blok zmniejszyły przewagę. Ostatecznie jednak dramaturgii na finiszu nie było. Błąd zagrywki Johnson i błąd ataku Van Ryk dały pierwszą piłkę setową. Nawet ostatnie odrobione punkty nic nie zmieniły, Stysiak atakiem ustaliła wynik na 25:21.

1:2. Dogoniły nas w ataku, ale nie w błędach własnych

Ciasny i trudny był początek trzeciej odsłony, gdy błędy nie pozwalały odskoczyć żadnej z ekip. Dopiero Kanadyjki uciekły na 9:7 po bloku Mitrovic. Błędy zagrywki i przekroczenie linii ataku przez Stysiak oznaczały 12:9 i czas dla Lavariniego.

Zamiast poprawy przyszły nerwy – nasz blok był ocierany, a atak nieskuteczny (16:11). Kanadyjki zgasiły nasze lewe skrzydło, zaś Nyadholi Thokboum dbała o utrzymanie przewagi. To jej kolejne dwa ataki i blok pozwoliły uzyskać 21:15.

Gdy Szczurowska zepsuła swój serwis, a Van Ryk odpowiedziała asem, przyszedł pierwszy setbol. I ostatni, bo serwująca powtórzyła punkt zagrywką. Na tym etapie meczu Kanada zrównała się punktowo w ataku z Polską, dominując w bloku. Natomiast aż 17 błędów Biało-Czerwonych wskazywało, po której stronie leży problem.

2:2. Jeśli wracać, to w takim stylu!

Tylko punkt przy własnym serwisie w trzeciej partii nie zostawiał złudzeń: trzeba było poprawić prawie wszystko. Zaczęła Damaske, po jej atakach i błędzie Van Ryk było 4:0. Trener Kanady przerwał grę, ale nie marsz Polek. Gdy Koput zablokowała Van Ryk, tablica wskazała 7:1. Zepchnięte do obrony Kanadyjki były rozbite, a kolejny blok na Van Ryk (tym razem Lampkowskiej) dał 10:2 i wymusił na Guidettim ponowną przerwę.

Tym razem zadziałało, aż pięć punktów z rzędu dla rywalek i dopiero atak Szczurowskiej po bloku przerwał serię przy 12:7. I to przerwał skutecznie, bo z kolejnych 12 punktów tylko jeden (!) trafił do Kanadyjek. Szalały Lampkowska i Szczurowska. Dopiero atak Grey przerwał tę falę, lecz dopiero przy wyniku 20:9. Gdy Julia Szurowska huknęła jeszcze dwa asy, była piłka setowa. Punkt przyniósł autowy atak Kanady.

2:3. Szkoda tego finiszu

Decydująca faza rozpoczęła się od serii szybkich ataków po obu stronach i dopiero – niestety – ostra kontra Van Ryk po skosie dała pierwszą ucieczkę (7:5) Kanadzie. Szybko udało się wyrównać, tyle że kolejny już autowy atak Stysiak w tym meczu ułatwił przywrócenie przewagi.

Gdy nieskończonym atakiem Stysiak umożliwiła skuteczną kontrę na 11:8, Lavarini przerwał grę i zwracał się wprost do Magdy z instrukcjami. Weszły Szczurowska i Grabka, których zmiany wcześniej dawały efekty. Tym razem atak Lampkowskiej zablokowany na 12:9. Poprawiła się natychmiast, a po bloku Damaske było 12:11 i przerwał Guidetti.

Grey skończyła swój atak, Damaske odpowiedziała, a na zagrywkę weszła… wyciągnięta jak z kapelusza po słabym pierwszym secie Piasecka. Jej serwis sprawił za dużo problemów Kanadzie, a blok Szczurowskiej dał 13:13. Mitrović nie dała się zatrzymać, a Maglio zakończyła mecz asem. Podobnie jak w Nankinie, również w Bangkoku turniej Ligi Narodów Polska kończy porażką.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen