Florentino Pérez pozostaje prezesem Realu Madryt, ale jego pozycja była kwestionowana jak rzadko w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Gdy zdecydował się na zorganizowanie przedterminowych wyborów, niemal osiemdziesięciolatek chciał przywrócić porządek instytucjonalny po dwóch sezonach bez trofeum.
Zaostrzając warunki udziału w wyborach, sprawił, że chętnych do rywalizacji z nim było niewielu, zwłaszcza że kampania trwała zaledwie trzy tygodnie. Przez długi czas jako potencjalny następca wskazywany był Enrique Riquelme, trzydziestosiedmiolatek, który wystartował dopiero po uzyskaniu osobistej zgody, co nie obyło się bez trudności.
Gdy finanse Realu Madryt pogorszyły się z powodu remontu Santiago Bernabeu, braku możliwości organizowania koncertów i korzystania z parkingów pod stadionem przez zawiłości prawne, obaj kandydaci rywalizowali, składając głośne, lecz mało konkretne obietnice.
Ostatnie sondaże wśród kibiców pokazywały pewną sympatię dla Riquelme, który w przypadku zwycięstwa znacząco odmłodziłby zarząd sportowy i administracyjny. Jednak kibice to nie socios, którzy tradycyjnie są raczej konserwatywni, a Perez nie mógł przegrać.
W rzeczywistości to przebieg wyborów i procent głosów zdobytych przez Riquelme były najbardziej interesujące. Klubowe media, zarówno w mediach społecznościowych, jak i na RealMadridTV, niemal nie informowały o wydarzeniach wieczoru i nie prowadziły żadnej relacji na żywo.
Dodatkowo ogłoszenie wyników opóźniło się, ponieważ Riquelme uzyskał unieważnienie tysiąca głosów oddanych korespondencyjnie. Jednak tuż przed pierwszą w nocy przyznał się do porażki: "Chcę pogratulować kandydaturze Florentino zwycięstwa. Real Madryt nie będzie czekał kolejnych dwudziestu lat na wybory. Trzeba nadal stawiać socios w centrum wszystkiego. Bardzo dziękuję wszystkim. Wyciągam rękę z pełnym szacunkiem wobec instytucji Realu Madryt i jej prezesa".
Z kolei Perez powiedział: "Wygraliśmy wybory przy wszystkich stołach, we wszystkich kategoriach wiekowych. To drugi najlepszy wynik w całej historii Realu Madryt. To wyjątkowy rezultat i mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie unieważniono tysiąca głosów. Daliśmy światu lekcję demokracji i przejrzystości".
W tym samym czasie na koncie X @Florentino2026 opublikowano nagranie wideo z José Mourinho, przyszłym trenerem "Królewskich". "Tak, oczywiście" – odpowiedział na podpis informujący o zwycięstwie obecnego prezesa.
W tamtym momencie wyniki nie były jeszcze oficjalne, ale już wiemy, że Pérez zdobył 65% głosów. To zdecydowane zwycięstwo, ale dalekie od miażdżącego. Pérez pozostaje prezesem na kolejne cztery lata. Na koniec kadencji będzie miał osiemdziesiąt trzy lata.
